Wniebowstąpienie Pańskie

Wędrówka do nieba

Często zadajemy sobie pytanie: „Jak tam jest?”. Bywa, że pytamy: „Czy ono w ogóle istnieje?”. Lubimy się w nie wpatrywać, szczególnie gdy jest rozgwieżdżone przez setki tysięcy gwiazd na swoim firmamencie. Zachwyca nas swoją bezkresnością, swoją tajemniczością. Spoglądamy na nie z ogromną wiarą i nadzieją, kiedy odchodzi od nas ktoś, kogo kochamy… Niebo…

Dzisiaj wstępuje tam Pan Jezus i każe nam spojrzeć w kierunku nieba jako miejsca, które ma być celem naszej wędrówki przez życie.

Jest takie opowiadanie o św. Franciszku z Asyżu, które mówi, że przechadzał się po lesie ze swoim współbratem. W pewnej chwili braciszek zapytał: Ojcze Franciszku, dlaczego ptaki i zwierzęta w lesie są takie szczęśliwe i radosne? Mają wszystkiego pod dostatkiem i niczego im więcej prócz słońca, wody i żywności nie potrzeba? A człowiekowi tak nieraz ciężko i smutno na tym świecie. Odpowiedział św. Franciszek: Ptaki i zwierzęta, które tu widzisz, są przeznaczone do odnajdywania szczęścia tu, na ziemi. A człowiek swoje szczęście odnajdzie dopiero w niebie.

Prosta i piękna historia, jak proste i piękne było życie Biedaczyny z Asyżu. Ale zawarta jest w niej głęboka mądrość, która mówi nam że celem naszego życia nie jest to, co tutaj na ziemi, ale niebo. Dla nieba zostaliśmy stworzeni, w niebie Pan Bóg przygotował nam miejsce i tam dopiero odnajdziemy prawdziwe szczęście.

Jeśli zatem myślimy dziś o niebie, to warto zwrócić uwagę na lekcję, którą nam perspektywa nieba daje. A uczy nas ono, że całe nasze życie jest pielgrzymowaniem. Każda minuta każdego dnia jest krokiem naprzód w naszej osobistej historii, krokiem, którego nie można już cofnąć… Jeśli nasze życie jest wędrówką do nieba, to nie warto w tej wędrówce gromadzić czegoś, co nie jest potrzebne. Każda niepotrzebna rzecz po jakimś czasie stanie się bowiem balastem i kłopotem.

W drodze, którą jest nasze życie, tak właśnie jest. Okazuje się, że większość rzeczy, którymi otaczamy się na co dzień, jest zbędna, zupełnie niepotrzebna. W naszej codziennej wędrówce przez życie obrastamy niepotrzebnymi rzeczami, co utrudnia wspólną wędrówkę z rodziną. Zabiegamy o pieniądze o dostatek materialny, o wysoki komfort życia, lubimy otaczać się luksusem. Źródłem wielu kryzysów i rozpadów fantastycznych rodzin jest to, że ludzie zabiegają o to, co nie jest najważniejsze, a zaniedbują to, co naprawdę istotne. Praca staje się ważniejsza niż czas spędzony z rodziną. Pieniądz i konto w banku stają się ważniejsze niż odwiedzenie chorego przyjaciela. Wspólna wędrówka przez życie dla ludzi, którzy kiedyś byli w sobie zakochani i świata poza sobą nie widzieli, staje się koszmarem i udręką, bo owszem, w luksusowym domu jest nowoczesny sprzęt komputerowy, jest zasobne konto bankowe, jest smartfon z dziesiątkami możliwości, ale miłości nie ma, miłości brakło.     

Niebo uczy nas, żeby w drogę naszego życia, którą podążamy najczęściej razem z rodziną, zabierać to, co ma prawdziwą wartość, co naprawdę jest ważne i się liczy. Wiara, miłość, uczciwość, prawda, wierność, przyjaźń, ofiarność i wrażliwość, to są te wartości, które zawsze w wędrówce przez życie okazują się potrzebne i są ponadczasowe.

Te właśnie skarby mają wartość wieczną. One liczą się w niebie, one są kluczem do niego. Warto w dzisiejszą uroczystość uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: co ja do tego plecaka codziennie wkładam? Warto plecak swojego życia gruntownie przeglądnąć, by wyrzucić z niego to, co jest bez wartości, co jest jedynie ciężarem, który niepotrzebnie dźwigamy, a on i tak przepustką do nieba nie będzie.

Wpatrując się dzisiaj w Pana Jezusa wstępującego do nieba, zapragnijmy również tego nieba, bo rację miał św. Franciszek, gdy mówił swojemu współbratu: „Ptaki i zwierzęta, które tu widzisz, są przeznaczone do odnajdywania szczęścia tu, na ziemi. A człowiek swoje szczęście odnajdzie dopiero w niebie…”. Nasze szczęście jest po tamtej stronie, dlatego warto wytrwale wędrować, bo niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Bogu…


strzałka do góry