Rozważanie niedzielne – 19.06.2016r.

Znów stajemy w kościele przy Panu Bogu, aby Mu dziękować, przepraszać i prosić. Tak wiele spraw nosimy zapewne w naszych sercach, a Pan tylko czeka, abyśmy Mu je ofiarowali. On chce je przyjąć, wysłuchać i pomóc nam je przemienić, przeżyć i zwyciężyć wszelkie przeciwności. W każdą niedzielę przychodzi do nas w swoim słowie, aby nas nim pouczać, wzmacniać, przemieniać i błogosławić. To słowo jest odczytywane z ambony. Jak dwa tygodnie temu zatrzymaliśmy się na początku Eucharystii nad znaczeniem ołtarza – pamiętacie? – tak dziś pochylmy się nad symboliką ambony. Piękniej, naucza o niej ostatni Sobór Watykański II, który mówi, że we Mszy Świętej mamy dwa stoły: stół Eucharystii – ołtarz oraz stół słowa Bożego – ambonę. I jak w czasie Świętej Liturgii na ołtarzu składamy Bogu duchowe dary, a On przygotowuje dla nas ucztę i karmi nas swoim Ciałem i Krwią, tak na ambonie też daje nam pokarm – szczególne pożywienie dla ducha, którym jest Jego słowo. Zachęcam was, aby zawsze starać się słuchać czytań Liturgii Słowa, bo w nich przychodzi do nas słowo samego Boga. A jeśli Pan daje nam swoje słowo, to po to, aby nas nim ubogacić. Zatem możemy śmiało powiedzieć, że ambona jest dla nas stołem, oraz że na tym stole – Bóg karmi nas swoim słowem. Zachęcam was gorąco, aby naprawdę z wielką uwagą podchodzić do tej części Mszy Świętej, którą jest Liturgia Słowa.

Zatem zapytajmy się dobrego Boga – jaki w tę piękną czerwcową niedzielę przygotował dla nas duchowy pokarm? Myślę, że dziś warto na nowo usłyszeć to pytanie, które Pan Jezus stawia swoim uczniom – „Za kogo uważają Mnie tłumy?” (Łk 9, 18). Zobaczmy, że Mistrz z Nazaretu nie poprzestaje tylko na tak postawionym pytaniu – co myślą inni, ci, których spotykacie. On idzie dalej i pyta już bezpośrednio uczniów: „A wy, za kogo Mnie uważacie?” (Łk 9, 20). Może wydaje się nam, że to mały szczegół, ale to rozróżnienie jest bardzo ważne – Chrystusowi nie tyle chodzi o to, by uczniowie przekazali Mu informację na temat wiary innych, ale chce usłyszeć, jaka jest wiara Jego najbliższych, tych, którzy z Nim chodzą. Jak oni postrzegają Jezusa – za kogo Go uważają? Kim On dla nich jest? Co o Nim myślą? Znamiennym jest także fakt, że w imieniu uczniów odpowiada Piotr, który już wtedy był, jak to mówimy primus inter pares, czyli jest pierwszy między równymi. Odpowiadając, wyznaje wiarę – „Za Mesjasza Bożego” (Łk 9, 20). Niektórzy ze współczesnych widzieli w Jezusie Jana Chrzciciela, inni myśleli, że jest Eliaszem, a jeszcze inni, że jest którymś z dawnych proroków, który zmartwychwstał. Jednak Piotr, mówiąc o Chrystusie „Mesjasz” – wyznaje w Nim oczekiwanego Zbawiciela, namaszczonego, posłanego przez Boga Ojca. Wyznaje swoją wiarę, która jest mocą dla niego i uczniów, aby nawet gdy przyjdą cierpienia, które Nauczyciel zapowiada, wytrwać przy Nim. Jezus mówi bowiem o prześladowaniach, a nawet i o swojej śmierci. Wypełnia się tu wprost prorocza zapowiedź, którą słyszeliśmy w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Księgi proroka Zachariasza: „Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym” (Za 12, 10). Jezus będzie tym zabitym, na którego będą patrzeć uczniowie. Jednak słowa Chrystusa idą dalej – zapowiada On swoje zmartwychwstanie. Jego historia nie skończy się podczas egzekucji na Golgocie. Ona, można powiedzieć, w pewien sposób zacznie się tam na nowo – kiedy On będzie już wiecznie żywy.

To słowo obietnicy Mistrza z Galilei dziś jest ofiarowane nam. I my nieraz jesteśmy postawieni przed wydarzeniem, rzeczywistością, w której trzeba jasno zdeklarować się, kim jest dla nas Jezus. W której trzeba jasno zaświadczyć, dlaczego czynię tak, a nie inaczej. Ileż mamy takich sytuacji w szkole, na uczelni, ale także i w domu, w sąsiedztwie, podczas zabawy i odpoczynku. My dziś, jak kiedyś uczniowie Pana reprezentowani przez Piotra, jesteśmy wezwani do złożenia świadectwa naszej wiary w Boga i w Jego Syna, którego posłał na świat, aby go zbawił. I dobrze wiemy, że często nie jest łatwo być wiernym Bogu w tych małych, konkretnych sprawach. Niech i nam pomaga ta świadomość, że Jezus, choć cierpiący i oddający życie – jest także zmartwychwstały. Niech Jego żywa obecność pomaga nam w kroczeniu Jego śladami, w wypełnianiu Jego zbawczej woli. Także i o tym mówi dziś do nas Chrystus w Ewangelii. To właśnie jest to zapieranie się siebie samego. Tym właśnie jest to branie swojego krzyża i kroczenie za Nim. Ostatecznie – według słów Pana – to doprowadzi nas do utraty życia. Nie chodzi tu jednak tylko o fizyczną utratę życia. Jakże często tracimy dobre imię wśród ludzi, tracimy pozornych przyjaciół, kiedy stanowczo przyznajemy się do wiary w Boga.

Może pojawić się, i pewnie często pojawia się w was pytanie – skąd mieć tyle siły ducha? Jak wytrwać przy Chrystusie w dzisiejszych czasach? Jedną z pomocy podpowiada nam dziś św. Paweł we fragmencie Listu do Galatów, który słyszeliśmy w drugim czytaniu: „Wszyscy dzięki wierze jesteście synami Bożymi w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3, 26-27). Pamiętajmy, że przyjęty przez nas sakrament Chrztu Świętego wyposażył nas we wszelkie potrzebne łaski i uzdolnił nas do bycia świadkami Boga. A sakrament Bierzmowania, który wielu z was przyjęło, a inni jeszcze na niego oczekują – będący dopełnieniem sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego – dodał sił, aby wiarę swą mężnie wyznawać, bronić jej i według niej żyć! Sakramenty te, a zwłaszcza Chrzest Święty, określają nas jako ludzi wierzących. Niech zatem pomagają nam we własnej identyfikacji, jako wiernych synów Boga, niech pomagają nam w odpowiedzi na pytanie: „Jezusa uznawali za Mesjasza – a ty kim jesteś? Niech nigdy nie braknie nam przekonania i sił, że będąc uczniami Pana, jesteśmy wezwania do dawania Mu świadectwa we współczesnym świecie – co niechaj będzie naszym udziałem, z łaski i miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała, uwielbienie i dziękczynienie, teraz i po wszystkie wieki wieków. Amen.


strzałka do góry