Rozważanie niedzielne – 09.07.2017r.

Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25). Ten radosny okrzyk Pana Jezusa na początku dzisiejszej Ewangelii to nie tylko samoobjawienie się Jezusa łagodnego i pokornego sercem, ale to także wskazówka dla nas, ludzi dwudziestego pierwszego wieku. Jest to przypomnienie, że wbrew temu, co myślą i głoszą niektórzy politycy i ludzie interesu, drogą do prawdziwego sukcesu i szczęścia nie jest siła i przemoc, nie bezwzględność i nieuczciwość, ale uczciwość i prostolinijność. Pan Jezus nie stosował siły ani przemocy, choć posiadał moc Bożą; nie zabiegał o sławę i rozgłos, choć posiadał wielką moc słowa, które działało skutecznie i pewnie. Po ludzku patrząc, nie był człowiekiem sukcesu. Ale był dobry i bezinteresowny. Tym samym wskazał nam drogę, która być może nie prowadzi do triumfalnych osiągnięć, ale z pewnością do pokoju. Chrześcijanin winien być człowiekiem wprowadzającym pokój i pokojem tym promieniować na zewnątrz. Innych pociągać do Boga, do służby Jemu w bliźnich.

1. Wprowadzać pokój

Pokój jest nam dziś tak bardzo potrzebny. Nie tylko ten między narodami, ale przede wszystkim ten pokój wewnętrzny, każdego z nas ze sobą samym, przez życie zgodne z naszym chrześcijańskim sumieniem. Pokój w rodzinach, oparty na wzajemnym zrozumieniu i przebaczeniu. Pokój w naszym sąsiedztwie, w parafii, w pracy. Pokój i zrozumienie wszystkich Polaków dla dobra naszej Ojczyzny, dla uporządkowania naszych spraw w naszej Ojczyźnie, nie wynoszenia ich poza granice, nie oskarżania się, nie donoszenia do Brukseli i szukania odwetu tylko dlatego, że naród w demokratycznych wyborach wybrał inną partię, że opowiedział się za zmianami na lepsze, że chce zerwania z przeszłością komunistyczną i jej patologiami. Opozycja totalna, jak sama się nazywa, nie ma żadnych realnych pomysłów, a tylko nieustanną negację wszystkiego i sianie zamętu, społecznego niepokoju. Odtrąca wyciąganą dłoń do pojednania i zgody, bo nie chodzi jej o dobro wspólne, o dobro Ojczyzny, a jedynie o swoje interesy. A tymczasem niezgoda rujnuje, a tylko zgoda i pojednanie buduje.

2. Pokojem promieniować

Pan Jezus często i dużo się modlił, ale najczęściej odprawiał modlitwę dziękczynienia. Dziękował Ojcu Niebieskiemu za wszystko: za świat i ludzi, za słońce i gwiazdy, za prawdę i dobro. Przykładem takiej modlitwy są właśnie pierwsze słowa z dzisiejszej Ewangelii: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Pan Jezus dziękuje swemu Ojcu za prosty i szczery lud, który w swojej prostocie serca i pokorze przewyższa mędrców tego świata. Bo ten prosty lud bezgranicznie ufa Bożej Opatrzności i promieniuje wokół swoją wiarą i pokojem. Czy my należymy do tego ludu? Czy we wszystkich sprawach przyjmujemy wolę Bożą?

Tak było sto lat temu w Fatimie, kiedy Bóg zwrócił się za pośrednictwem swojej Matki do takich „prostaczków”, do prostych dzieci, powierzając im doniosłą misję dla dwudziestego wieku. Wybrał je Bóg na apostołów modlitwy różańcowej i pokuty za grzeszników oraz do szerzenia nabożeństw pierwszych sobót ku czci Niepokalanego Serca Maryi dla ratowania świata przed nowymi zagrożeniami i karami Bożymi. Wybrał małych pastuszków do tak wielkiej i ważnej misji. Dziś dwoje z nich, Franciszek i Hiacynta, zostało beatyfikowanych w 83. rocznicę objawień fatimskich – 13 maja 2000 r. przez Papieża-Polaka, św. Jana Pawła II, którego uratowała z zamachu Matka Boża Fatimska również 13 maja 1981 r. Trzecia, Sługa Boża s. Łucja, która dołączyła do nich 13 lutego 2005 r. zapewne niedługo będzie wyniesiona na ołtarze.

3. Innych pociągać do Boga

Pięć lat temu, w drodze na koleżeński zjazd z okazji 50-lecia kapłaństwa, nasz kolega, śp. ks. Władysław Janeczko, nagle zakończył swoje życie. Zabrakło mu tylko niecałe dwa kilometry do celu podróży. Daremnie go oczekiwaliśmy przy ołtarzu i później na obiedzie. Nie wiedzieliśmy, że on już należał do innego świata. On swoim życiem potwierdził te słowa z dzisiejszej Ewangelii: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25). To jemu, kapłanowi prostego serca, skromnemu, cichemu pracownikowi na niwie Pańskiej, objawiał Bóg tajemnice życia ludzkiego, łaskę głębokiej modlitwy, łaskę rozumienia ludzkich problemów, docierania do ludzkich sumień. Świadczą o tym liczne powołania, które on wymodlił i przykładem swego skromnego życia umacniał. Spod jego ręki wyszło pięćdziesięciu pięciu kapłanów i siedem sióstr zakonnych.

I my starajmy się tak żyć, abyśmy swoim postępowaniem innym nie zagradzali drogi do Boga, ale ich do Niego prowadzili.


strzałka do góry