Rozważanie niedzielne- 04.10.2015r.

Aż do śmierci

Kilka lat temu, kiedy odwiedziłem małżonków, moich przyjaciół, którzy bardzo wiele mi pomogli w czasie tworzenia parafii i budowy kościoła, byłem świadkiem wzruszającego świadectwa miłości i wierności małżeńskiej. Zawsze budowałem się ich wielką wiarą i pobożnością w tych trudnych czasach komunistycznej walki z Kościołem. Nigdy nie dali się złamać i nie wstąpili do partii pezetpeerowskiej, płacili choć za to różnymi trudnościami i brakami w codziennym życiu, do końca pozostali wierni swoim ideałom. Od kiedy ich poznałem, zawsze byłem pod urokiem ich wspaniałej miłości małżeńskiej i rodzinnej. Odwiedzałem ich w czasie nieuleczalnej choroby żony. Z podziwem patrzyłem jak mąż z wielką troską i poświęceniem nią się opiekował. Nie oddał jej do żadnego zakładu opieki dla nieuleczalnie chorych nawet wtedy, kiedy już nic nie mogła mówić i potrzebowała stałej opieki na łożu boleści. Sam był dla niej wszystkim. Gdy raz powiedziałem do niego, że podziwiam jego poświęcenie się dla żony, ze łzami w oczach odpowiedział krótko: Jak się powiedziało „A”, to trzeba powiedzieć i „B”. Zrozumiałem, że jak się powiedziało przed prawie sześćdziesięciu laty: ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci – to trzeba tego dotrzymać. I dotrzymał, aż do końca, do jej śmierci. Nie opuścił jej, ale sam się nią opiekował, a po jej śmierci widywałem go codziennie odwiedzającego ją na cmentarzu – szedł przez całe miasto, prawie trzy kilometry, pieszo w jedną i drugą stronę. Zawsze o tym pamiętał, że co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela.

Bóg stworzył mężczyznę i kobietę jako równych sobie partnerów osobowej wspólnoty, która ze swej natury jest nienaruszalna. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii wskazuje na właściwą i pierwotną wolę Boga, a ta obowiązuje i dziś. Nie to, na co Mojżesz przystał „przez wzgląd na zatwardziałość serc”, może być normą, lecz to, co od początku było wolą i nakazem Boga. Nierozerwalność małżeństwa jest dla dobra małżonków i ich dzieci, czyli rodziny. Nic więc dziwnego, że papież zatroskany o dobro rodziny zwołał w tej sprawie Synod Biskupów, a wierni Kościoła modlą się dla nich o dary Ducha Świętego. Rok temu przeżywaliśmy Nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu, którego tematem były „Wyzwania duszpasterskie dla rodziny w kontekście nowej ewangelizacji”. Tego zaś roku, przez ostatnie dwa tygodnie, przeżywaliśmy Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, które obradowało w dniach 4–15 października 2015 r. na temat „Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym”.

Rodzina bowiem w obecnych czasach jest bardzo zagrożona. Ci, którzy z obowiązku powinni się o nią troszczyć, wszelkimi sposobami dążą do jej osłabienia, a nawet zniszczenia. Nie zdają sobie sprawy, a raczej nie chcą tej prawdy przyjąć, że osłabiając i niszcząc rodzinę, niszczą fundamenty naszego społeczeństwa, naszego państwa.

Warto więc przypomnieć sobie, czym dla nas jest rodzina.

1. Rodzina jest darem Bożym dla nas

Niestety współczesny człowiek chce zrezygnować z tego daru rodziny, bo rodzina to trudne i wielkie zadanie. Małżonkowie przy założeniu rodziny ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz trwanie razem aż do śmierci, a to wymaga wiele trudu i rezygnacji ze swoich osobistych zachcianek. Dlatego tylu małżonków rezygnuje z uczciwości, wierności i nie chce trwać we wspólnocie aż do śmierci, bo to trudne i rozwodzi się. Wtedy jednak pozostaje gdzieś we wnętrzu niepokój i człowiek, aby go zagłuszyć, ustanawia prawa zgodne z własnymi zachciankami: prawa do rozwodu, sankcjonuje związki mężczyzny z mężczyzną, kobiety z kobietą. Wydaje wyrok na dziecko jeszcze nienarodzone, ustala czas, kiedy jeszcze można zabić, bo to tylko zarodek, nie człowiek, i postępuje dumnie w majestacie prawa przez siebie ustanowionego, a Boże prawa odrzuca. Ma jeszcze czelność, zwłaszcza w czasie przedwyborczym, powoływać się na swoją przynależność do Kościoła, na oczach tłumów przystępować do Komunii Świętej i udawać, że nic się nie stało, że ma spokojne sumienie, bo działa zgodnie z przepisami prawa. Jakiego prawa? Swojego, ustanawianego na zamówienie partii, sił wrogich Kościołowi i człowiekowi. Odrzuca się Boże prawo, odrzuca się ten wielki dar Boży, jakim jest rodzina i zapomina się, że to właśnie

2. w rodzinie uczymy się poświęcenia

Bo rodzina, to dom zbudowany na prawie Bożym, gdzie nie ma miejsca na grzech i egoizm, bo przez sakrament miłosierdzia Bożego dokonuje się pojednanie i przebaczenie. W rodzinie, która jest darem Bożym, nabywa się zdolności do poświęcenia. Poświęcenie – to ofiarowanie samego siebie w darze drugiemu. Tak jak Chrystus ofiarował się za nas, poświęcił się za nas, aby nas odkupić, tak też i w małżeństwie musi być to poświęcenie, darowanie siebie dla drugiego. Do istoty małżeństwa i rodziny należą te postawy – poświęcenie, bezinteresowny dar z siebie dla drugiego. Poświęcenie się, zrezygnowanie z własnych przyzwyczajeń i wygód dla drugiego, to nie upokorzenie, ale dar. Dar z siebie dla współmałżonka, dar dla dziecka.

3. i patriotyzmu

Rodzina jest także pierwszą szkołą wiary i patriotyzmu. W rodzinie, na kolanach matki lub babci, zdobywa się wiarę. A kiedy jeszcze zostaje ona wzmocniona na kolanach ojca czy dziadka, staje się fundamentem przetrwania wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Dobrze o tym wiedzą wrogowie Kościoła i naszej Ojczyzny. Dlatego uderzają w małżeństwo i rodzinę. Chcą je osłabić, rozłożyć i zniszczyć. Tak robiły systemy totalitarne, i te z Zachodu, i te ze Wschodu. Dobrze to pamiętamy, kiedy to starano się odebrać dzieci od rodziców i po swojemu je wychować, bez Boga i wiary, bez patriotyzmu. Przykładem takiej polityki okupanta niemieckiego to Dzieci Zamojszczyzny, a wschodniego, to odbieranie dzieci rodzicom do domów dziecka, a zsyłka rodziców do łagrów. Dzieciom odbierano nie tylko rodziców, ale i wiarę oraz tożsamość narodową.

Czy tylko wtedy? A co się robi dziś? W imię rzekomego dobra dziecka, zabiera się pięciolatkom dzieciństwo, by jak najwcześniej wyrwać ich spod opieki rodziców i poddawać ideologii gender. I mówi się przy tym, że to jest dla dobra dziecka, że tak Unia każe, a wszystko po to, by zmniejszyć błogosławiony wpływ życia w rodzinie i jak najwcześniej oderwać dziecko od rodziców, by je indoktrynować dla swoich celów.

Brońmy się przed tymi podstępnymi działaniami przeciwko naszej wierze, przeszłości i patriotyzmowi. Brońmy świętości małżeństwa i rodziny, bo tylko w rodzinie zachowuje się pamięć o przeszłości i patriotyzmie. Polski wiernej przeszłości nie wskrzeszą luźne pary osób żyjących dla dobra chwili. Polskę wierną tradycji wskrzesić mogą tylko rodziny, które zbudowały dom na skale, rodziny, które są domem. W takiej rodzinie żyje prawda o przeszłych czynach, żywa jest też nadzieja, że zło i przewrotność nie są ostatnim słowem politycznych przemian.


strzałka do góry