Rozważanie na I niedzielę W.Postu.

Nowotwór, lawina i szczepionka

Tu nie ma żartów! Sprawy mają się nadzwyczaj poważnie!

Modliliśmy się przed chwilą: Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa i dzięki Jego łasce prowadzili święte życie. Mamy zatem szczególną sposobność, żeby poznawać tajemnicę Chrystusa, która jest nierozerwalnie związana z tajemnicą życia każdego człowieka.

Słyszeliśmy Ewangelię o kuszeniu Jezusa. To jest wstęp do Jego męki, bo zarówno tu, jak i w czasie męki, rozlega się ten sam szatański głos: na pustyni bezpośrednio, a na Golgocie przez ludzi. Tutaj szatan prowadzi Jezusa na szczyt świątyni i proponuje Mu, aby skoczył w dół, a w kluczowym momencie męki zaprowadzi Go na inny szczyt – i też będzie kusił: …jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! (Mt 27, 40).

Cierpienie, męka i śmierć Jezusa są odpowiedzią Boga na grzech człowieka. Pierwszy człowiek powiedział Stwórcy: nie! Drugi Adam mówi Bogu zdecydowane tak! Pierwszy człowiek poddany próbie nadużywa swojej wolności – daje posłuch diabłu, a Bogu odpowiada: nie. Drugi, wystawiony na próbę, nie ulega szatanowi, lecz daje mu zdecydowany odpór, mówiąc Bogu: tak!

Pierwszy człowiek realizuje swój wybór w ogrodzie rozkoszy, w atmosferze euforii i przyjemności. Ale to upojenie szybko mija i człowiek kończy między cierniami. Drugi wybór dokonuje się na pustyni, w znoju i cierpieniu, ale prowadzi do radości, do raju – tam, gdzie rzeczywiście człowiekowi usługują aniołowie. I to jest w pełni uzasadnione, bowiem człowiek postawiony w fantastycznych warunkach, własnym, nieodpowiedzialnym wyborem zniszczył wszystko – została tylko pustynia. Tajemnica Chrystusa polega na tym, że sam Bóg staje wśród nas jako człowiek, i On tę pustynię przemienia w ogród – On ją w sobie przemienia. A my mamy szansę się na to otworzyć i możemy się do tego przyłączyć.

Uświadamiamy sobie dziś z całą mocą, że zło na podobieństwo pasożyta niszczy naszą wolność. Grzech jest jak nowotwór, który czerpie z nas energię i rozrasta się naszym kosztem, by w końcu dokumentnie nas zniszczyć. Dlatego sprawa jest bardzo poważna: chodzi o to, aby każdy z nas przypatrzył się sobie w całym realizmie i bez żadnych złudzeń, bo nie jest to bynajmniej tylko nasza osobista sprawa, jak często próbujemy wmówić sobie i innym.

Pierwszy Adam, upadając, nie pogrążył w grzechu wyłącznie samego siebie. Widzimy, jak podzielenie się grzechem u tej pierwszej pary było czymś zupełnie ewidentnym i – dla nich! – naturalnym. Przychodząc na świat, wszyscy dziedziczymy pożądliwość i nieumiarkowanie, które nas popychają do grzechu. Upadamy nie tylko dlatego, że ktoś przed nami popełnił grzech, ale grzeszymy dobrowolnie, na własne konto, naśladując Adama. Moglibyśmy powiedzieć, że nawet solidaryzujemy się w jakimś sensie z Adamem. Każdy dodaje coś własnego do spuścizny grzechu wszystkich ludzi; my ją dziedziczymy i przekazujemy następnym pokoleniom.

Tak jak w życiu osobistym człowieka grzech jest nowotworem, tak w odniesieniu do całej ludzkości – jest jak nieujarzmiona lawina. Zapoczątkował ją grzech Adama – spadając jak lawina w górach, i rozrasta się przez grzechy poszczególnych ludzi w kolejnych pokoleniach. Dlatego stwierdzenie: „Grzech jest moją osobistą sprawą” jest największą bzdurą, jaką można wyartykułować! Prawda jest bowiem taka, że swoim grzechem zakażamy środowisko i infekujemy go w następne pokolenia. Grzesząc, każdy z nas zakaża i zanieczyszcza środowisko moralne tych, wśród których żyje. Możemy śmiało powiedzieć: Dla pokoleń, które po nas przyjdą, to ja jestem Adamem! To ja każdym swoim grzechem powoduję, że ludzie wokół mnie i ci, którzy przyjdą na świat po mnie, będą niewolnikami.

I tutaj dochodzimy do istoty tajemnicy Chrystusa. O ile zło osobiste jest jak nowotwór, a zło społeczne jak potężna lawina – na którą składają się wszystkie nasze nieodpowiedzialne wybory, ustanawiane niesprawiedliwe prawa i wprowadzane obyczaje, zdeprawowana mentalność, a nawet każda nieczysta myśl – to Chrystus jawi się nam na tym tle jako uzdrawiająca szczepionka. W naszych czasach świat jest ogarnięty rozszerzającą się w sposób zastraszający epidemią zła. Syn Boży stał się człowiekiem i podjął tę niezwykłą mękę i śmierć, aby nam właśnie przysposobić tę szczepionkę – to On sam nią jest! Bo On własnym życiem pokazał, że człowiek nie musi podlegać wszechogarniającej epidemii zła, że może stać się wolnym wobec szatana i wszelkich pokus świata, zarówno tych, które przychodzą z zewnątrz, jak i tych, które gnieżdżą się w jego mrocznym wnętrzu, które go też kusi. Człowiek ma szansę stać się od tego wszystkiego rzeczywiście wolny – ale jedynie mocą Chrystusa! Bo tylko On zwyciężył szatana, grzech, śmierć, i przez chrzest uzdalnia nas do zwycięstwa nad pokusami.

Każdy grzech – czego sobie kompletnie nie uświadamiamy – prowadzi do zabicia Boga! Moglibyśmy powiedzieć, że celem grzechu jest zanegowanie przez nas Boga, a umieszczenie w Jego miejscu swojego chorego „ja”, by nikomu nie podlegać ani nikogo nie słuchać – i w ten sposób próbować realizować rzekomą wolność, która w rzeczywistości prowadzi do totalnego zniewolenia. Dlatego grzech jest największym oszustwem, bo człowiek nie ma szans! żyć poza Bogiem. Człowiek istnieje dzięki Bogu, a jeśli próbuje żyć „na własną rękę” – skazuje swoje istnienie na bezsens, nicość, pustkę, a w konsekwencji na samozagładę, samounicestwienie. A jednak na świecie wciąż nie brakuje węży, które nieustannie syczą: „Wyzwól się z pęt religii, a będziesz wolny i niezależny – będziesz jak Bóg!”. Dlatego sprawa jest tak śmiertelnie poważna! Trzeba więc, abyśmy świadomie to ostrzeżenie przyjęli i mocą Bożą mogli się w zdecydowany sposób przeciwstawić wszelkim szatańskim podszeptom.

Zapytajmy w tym miejscu: Dlaczego naszą uwagę i zainteresowanie przyciągają święci i błogosławieni? Odpowiedź jest prosta: Bo byli to ludzie mądrzy, którzy przyjęli od Chrystusa szczepienie. Ojciec Święty Jan Paweł II zaszczepił się u Chrystusa. Każdy święty i błogosławiony zrobił to samo. Dzięki temu beznadziejna sytuacja człowieka uległa całkowitemu odwróceniu. Jakże jest ważne, abyśmy to rozumieli i o tym pamiętali. Żebyśmy nigdy nie mówili: „Cóż ja jeden mogę? Ja przecież nic nie mogę!”, ani tym bardziej: „Grzech to moja osobista sprawa”. To nieprawda, że pojedynczy człowiek nie ma szans przebicia się przez atmosferę zła – bo każdy może uczynić w tym względzie ogromnie wiele! Bo tak jak grzech zaraża tych, którzy żyją wokół mnie, i tych, którzy przyjdą po mnie, tak każdy, kto zaszczepił się u Chrystusa i jest Jemu wierny, może oczyszczać środowisko, w którym żyje i takie przygotowywać dla następnych pokoleń.

Patrząc na to, co się dzieje na świecie, z reguły zwracamy uwagę na rzeczy zewnętrzne: że pojawia się na przykład jakaś barbarzyńska horda, która w momencie zajmuje konkretny teren i niewoli zamieszkałą na nim ludność. W przeszłości były hordy różnorakich barbarzyńców czy wandali. Współcześnie pojawiają się grupy czy nawet wielkie gromady ludzi, którzy potrafią zupełnie zdestabilizować kraj, do którego się wdzierają, żeby go sobie podporządkować. Widzimy to, napawa nas to niepokojem. Tymczasem kompletnie! nie zwracamy uwagi na to, że każdy z nas przez grzech, nie tylko zewnętrznie, ale i od środka, całkowicie destabilizuje i niszczy ludzkość! Ileż chorób, które pojawiły się w naszym pokoleniu, jest skutkiem grzechu, jakie popełniły pokolenia, które były przed nami. A jakże będą cierpiały pokolenia, które po nas przyjdą, z powodu naszych! grzechów, naszych fatalnych wyborów, za które nie bierzemy kompletnie odpowiedzialności ani względem samych siebie, ani względem innych!

A wszystko bierze się stąd, że nie traktujemy poważnie życia, zabawiając się nim jak grą w berka! Tymczasem otrzymany od Boga dar życia to wielka, piękna – ale równocześnie bardzo odpowiedzialna sprawa! Wielki Post jest dla każdego poważnie myślącego chrześcijanina szansą, by oczyścił zabrudzone grzechami spojrzenie, zdiagnozował stopień zainfekowania nim swojego serca – i wyraził zgodę na przyjęcie szczepionki wysłużonej przez Chrystusa na krzyżu. Zaszczepmy się u naszego Zbawiciela niezwłocznie – bo tylko wtedy będziemy prawdziwie żyć!


strzałka do góry