Rozważanie na Niedzielę Miłosierdzia

Godzina miłosierdzia
 

Tydzień temu bicie wielkanocnych dzwonów obwieściło, że Chrystus zmartwychwstał. Dziś Niedziela Miłosierdzia Bożego. Do krakowskich Łagiewnik przybywają niezliczone rzesze pielgrzymów z Polski i z całego świata, by modlić się i otwierać sumienia na „wyobraźnię miłosierdzia”. Nikt nie jest zwolniony z posługi miłosierdzia. Każdy może pomagać i okazywać szlachetne serce ludziom będącym w potrzebie. Ogromne jest Boże miłosierdzie i ogrom łask spływa na tych, którzy zanurzają się w miłosierdziu Jezusa. O niepojęta i niezgłębiona tajemnico Bożego miłosierdzia! Nie ma innego źródła nadziei dla człowieka, jak Boże miłosierdzie. Świat potrzebuje miłosierdzia, bo jest grzeszny, a największym grzechem jest brak świadomości grzechu, jak mówił Paweł VI, papież. Bóg jednak nie po to przypomina dzisiejszemu światu o grzechu, żeby pogrążyć nas w pesymizmie, lecz by umocnić w słabości i dać wolność zniewolonym. Bóg pozwala ciągle zaczynać od nowa. On łaskawie przygarnia mnie do swego serca. Przypomina, że jestem odpowiedzialny za kolegę czy koleżankę z pracy lub szkoły, za tych, którzy w kościele już długo nie byli, a których znam i mijam, gdy przechodzą obok mnie. Dlatego proszę o miłosierdzie dla nich i pragnę ich zbawienia.

Bóg nas kocha, Bóg ciebie kocha. Powiedz to pięćdziesiąt razy słowami: „Miej miłosierdzie”, zaśpiewaj to, spójrz na obraz miłosiernego Jezusa. Bóg jest miłością. Jeśli świat o tym zapomniał, jeśli ja nie zawsze wierzę, to On mi o tym przypomina. I choćbym Go zdradził jak Piotr, choćbym prowadził się w życiu jak Maria Magdalena, choćbym siedział w więzieniu jak dobry łotr, choćby wszyscy odwrócili ode mnie twarz jak od celnika z Kafarnaum, to zawsze mogę liczyć na Niego, na miłującego Boga. Na jednym z obrazów Rembrandta zauważamy dwie różne ręce na ramionach syna położone przez dobrego i miłosiernego ojca. I co ciekawe, jedna jest ręką ojca, a druga to ręka matki – symbol miłości. Przebaczająca miłość Boga jest mocna, stanowcza, rodząca poczucie bezpieczeństwa jak miłość ojca; ale ta sama przebaczająca miłość jest jednocześnie subtelna, delikatna, czuła jak miłość najlepszej matki. Dwie ręce miłosiernego Ojca są również położone na naszych ramionach: ręka ojcowska i ręka matczyna.

Nieraz pytamy z niepokojem, czy potrafimy pokonać nasze grzechy, słabości, czy ponownie nie uwikłamy się w grzech. Boże przebaczenie daje nam moc. Rozmawiajmy z Jezusem, który doświadczył zarówno mocy miłości swojego Ojca Niebieskiego, jak i Jego delikatności i czułości. Jezus ze zranionym sercem, z przebitymi rękami i stopami pyta nas o moc wiary. Nieprawdziwa byłaby wiara, a szczególnie wiara wielkanocna, która nie byłaby radością i ponawiającym się zdumieniem nad prawdą, że Jezus żyje i jest obecny pośród nas. Pierwsza wspólnota chrześcijańska żyła wiarą w Chrystusa zmartwychwstałego. Naszą siłą jest wiara. Jezus mówi do Tomasza: „Uwierzyłeś, bo mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Te prawdy płyną z dzisiejszej liturgii słowa. Bóg mówi, a czy my nie stajemy się ludźmi coraz bardziej wystudzonymi w wierze, po prostu mało wierni i nie wierzący, patrzący tylko okiem? Dlatego potrzebujemy Bożego miłosierdzia. Pan Jezus obiecał św. Faustynie, że modląc się o godz. 15.00, uprosi wszystko dla siebie i dla innych. „Ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je; wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych” – te słowa wizjonerka zapisała w swoim „Dzienniczku”.

Modlitwa o godz. 15.00, czyli w godzinie śmierci Pana Jezusa, jest jedną z głównych form kultu Bożego miłosierdzia. Wielu ludzi na całym świecie zatrzymuje się w tym momencie, odmawia Koronkę do Bożego miłosierdzia, rozważa Drogę krzyżową albo – zgodnie z wolą Jezusa – przez krótką chwilę biegnie myślą do konającego Boga-człowieka. Ale dla wielu z nas godz. 15.00 to czas, kiedy jesteśmy w pracy, w szkole, na uczelni, w autobusie i nie słyszymy wybijającego tę godzinę zegara. Nie ma też w zwyczaju, by kościelne dzwony biły też o godz. 15.00, tak jak biją w południe na „Anioł Pański”. Jak nie przegapić tej godziny łaski? Prawie każdy, dzieci, młodzież, dorośli, ma telefon komórkowy. A w nim funkcję pozwalającą na ustawienie alarmu budzika na dowolną godzinę. Dlaczego nie na 15.00? Niektóre telefony posiadają organizator – elektroniczny notatnik, w którym można odnotowywać i ustawiać przypomnienia o urodzinach czy wizycie u dentysty. W ten sposób można ustawić codzienne przypominanie o godz. 15.00 krótkiej notatki o treści „Godzina miłosierdzia”. To dla tych, co są zapracowani i mówią, że nie mają czasu. A może być tak, że ktoś ma problemy z zaśnięciem lub lubi prowadzić nocny tryb życia. Jeśli nie możesz spać w nocy, to proponuję zapoznać się z regułą Zakonu Godziny Miłosierdzia. Formą modlitwy jest odmawianie Koronki do miłosierdzia Bożego o godz. 3.00 w nocy i ofiarowanie intencji w czasie tej modlitwy podczas Mszy św. w tym samym dniu. Poszczególne intencje modlitwy to: za dusze w czyśćcu cierpiące, o pokój na świecie, za grzechy aborcji, eutanazji, in vitro, za wszelkiego rodzaju zniewolenia przez złego ducha, za najcięższe grzechy.

W Krakowie 7 czerwca 1997 r. św. Jan Paweł II wołał: „Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad Jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga”. Każdy może przyjść i spojrzeć na obraz miłosiernego Chrystusa, na Jego serce promieniujące, i w głębi duszy usłyszeć to, co słyszała siostra Faustyna: „Nie lękaj się niczego, Ja jestem zawsze z Tobą”. A jeśli szczerym sercem odpowiesz: „Jezu, ufam Tobie”, znajdziesz ukojenie wszelkich niepokojów i lęków. I niech w tym dialogu między tobą a Chrystusem nawiąże się szczególna więź wyzwalającej miłości. Trzeba chcieć zawierzyć Bogu w każdej sytuacji życia, w radości i w biedzie, a w samotności i w cierpieniu umieć powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie”. Tak jak w owej piosence śpiewanej przez Magdę Anioł: „Jak się nie bać, powiedz jak, kiedy w strachu żyje świat. Zaufaj Panu już dziś. Jak uwierzyć, powiedz mi, kiedy już nie wierzę w nic. Zaufaj Panu już dziś. Jak mam kochać, powiedz jak, kiedy rani mnie mój brat. Zaufaj Panu już dziś. Jak być dobrym, powiedz mi, kiedy świat jest taki zły. Zaufaj Panu już dziś”. Jezu, ufam Tobie!


strzałka do góry