Rozważanie na niedzielę 5 lutego

Być solą ziemi i światłem świata
 

Sól i światło – dwie rzeczywistości, bez których trudno jest wyobrazić sobie codzienne życie. Koszmarne byłyby nasze dni, gdyby zabrakło w nich światła, gdyby otaczały nas nieprzeniknione ciemności, które nie miałyby końca. Podobnie trudno sobie wyobrazić smak potraw pozbawionych szczypty soli. Nie da się normalnie żyć i funkcjonować bez światła i soli.

W życiu również potrzebujemy takich ludzi, których życie jest światłem dla otoczenia. Takich ludzi, których życie jest solą nadającą smak życiu. Potrzebujemy ich, by się w życiu nie zgubić, by zawsze widzieć ten właściwy kierunek. Potrzebujemy ich, by życie nam smakowało.

We wrześniu ubiegłego roku Kościół dał nam dwie osoby, które dla swojego otoczenia były takim światłem i solą. Pierwsza z nich to św. Matka Teresa z Kalkuty. Misjonarka Miłości, która powiedziała, że „Tylko życie przeżyte dla innych warte jest życia”. W ciemnościach świata pozbawionego czułej, miłosiernej miłości Ona świeciła bardzo jasno. Świeciła światłem Jezusa, który był sensem i największą miłością jej życia. W ciemności życia ludzi pozbawionych miłości i nadziei wnosiła światło. Pokazywała, że jest Ktoś, kto ich kocha, komu na nich zależy. Pojawiała się jak światełko w ciemnym tunelu, tam gdzie była największa nędza, tam gdzie trzęsienia ziemi i inne kataklizmy zabierały ludziom wszystko. Pojawiała się jako światło nadziei tam, gdzie odrzuceni przez wszystkich i najbiedniejsi z biednych nie widzieli w sobie najmniejszej wartości. W przestrzeń ludzkiej ciemności wnosiła światło, które ludzi zapalało do życia, do chęci życia, do zmiany życia. Była i jest światłem.

Drugim człowiekiem, którego Kościół nam dał, jest bł. ks. Władysław Bukowiński. Więzień sowieckich łagrów, apostoł Kazachstanu, który dobrowolnie wybrał zesłanie, więzienia i udręki, aby być solą dla tych, którym przyszło żyć na nieludzkiej ziemi. Tamta ziemia, ziemia Kazachstanu, była dla naszych rodaków tam zesłanych największą katorgą, jaka ich spotkała. Stracili wszystko, co było ich dorobkiem, a w wielu przypadkach stracili tam również sens i smak życia. I oto w ten nieludzki czas wszedł ks. Bukowiński, by po kryjomu przynosić im Boga w Sakramentach sprawowanych w prywatnych domach, by po kryjomu dawać im słowo Boże. A w ten sposób nieść nadzieję, że Bóg o nich nie zapomniał, że jest bardzo blisko, że warto w Niego wierzyć. Jego słowa, jego obecność była dla tamtych ludzi jak sól, która dawała na nowo smak życiu, które tego smaku było już pozbawione.

Dwoje zwyczajnych, prostych ludzi: uboga zakonnica i ksiądz zesłaniec wnieśli tyle światła i smaku życia w te miejsca, które były tego pozbawione. Ile osób dzięki ich obecności ocaliło swoją wiarę, swoje człowieczeństwo, swoje życie. Ile dzięki nim nie zeszło na poziom zwierząt. To jest tajemnica, którą zna tylko Pan Bóg. Ale dla nas jest to wielka nauka mądrości. Bo te dwie osoby pokazują nam, ile dobra może uczynić jeden człowiek w najbardziej nieraz wydawałoby się straconej sytuacji. Ich życie uczy, że dla Pana Boga nie ma straconych sytuacji, że nawet w ciemnościach slumsów i nieludzkiej ziemi, jeden człowiek świecący Jezusowym światłem może nadać smak temu, co wydaje się być bez sensu.

Potrzebujemy takich ludzi, żeby znowu nam się chciało żyć lepiej, żyć pełnią człowieczeństwa, żyć pełnią tego, co Pan Bóg nam dał. A jednocześnie to przecież my w swoim otoczeniu mamy być takim światłem i taką solą. Nigdy nie wiemy, ile światła i smaku w czyjeś życie może wnieść zwyczajny uśmiech, którym kogoś obdarzymy, zwykłe słowo, którym kogoś pocieszymy, zwykłe przytulenie, którym kogoś obejmiemy, zwykłe wysłuchanie, które komuś okażemy, czy modlitwa, którą za kogoś ofiarujemy. To tak niewiele a jednocześnie tak wiele, bo od tego może zależeć czyjeś życie. Warto zwracać uwagę na te małe szczegóły, bo z nich składa się mozaika ludzkiego życia.

Tak naprawdę to każdy z nas ma być solą ziemi i światłem świata tam, gdzie nam Pan Bóg kazał żyć. Dla Boga nie ma miejsc straconych i nie ma ludzi straconych. Obyśmy wnosili w swoje środowiska to światło, którym świeciła św. Matka Teresa z Kalkuty i ten smak życia, który pozostawiał po sobie bł. ks. Władysław Bukowiński.


strzałka do góry