Rozważanie na III Niedzielę Adwentu – „GAUDETE” | PARAFIA pw. św. Jana Pawła II Nowy Sącz

Rozważanie na III Niedzielę Adwentu – „GAUDETE”

O życiu bardziej po Bożemu

Kontynuujemy naszą wspinaczkę górską ze św. Janem Chrzcicielem. Mówię o wspinaczce, bo pokonywanie swoich słabości wymaga trudu podnoszenia poprzeczki wymagań, co jest dość podobne do tego, jak podnosi się górskie zbocze. Można je próbować obejść łagodniejszą stroną, ale szczytu się nie zdobędzie bez podjęcia wysiłku! Wprawdzie w górach zdarzają się kolejki, ale w życiu duchowym nie ma windy do nieba… Tutaj musimy się zdobyć na trud, jeśli zamierzamy dotrzeć do szczytu.

Z pewnością nie myślimy w Adwencie o górach, chyba że ktoś już rozpoczął sezon narciarski, ale trudno to porównywać do wspinaczki. Niemniej taki moment roku jest dobry, aby pomyśleć o tych naszych życiowych szczytach, bo dzień sądny ponownego przyjścia Mesjasza też przyjdzie w najmniej dla nas odpowiednim momencie. Warto więc już dzisiaj pomyśleć o tym, na jakim poziomie jesteśmy – czy to pagórek, wyżyna czy zupełna depresja…

Wbrew pozorom nie brakuje ludzi zainteresowanych propozycją Boga na życie – jest tak zarówno dzisiaj, ale było tak i dwa tysiące lat temu! Do Jana Chrzciciela, który nie był gładkim, ogolonym filozofem, ale surowym ascetą, przychodzili ludzie, szukając recepty na życie bardziej po Bożemu. Byli wśród nich i celnicy, i żołnierze – a więc grupy społeczne będące poza nawiasem społeczności Izraela – przychodzili też zwyczajni obywatele… Owo pragnienie doświadczenia bliskości Boga w konkrecie życia było u tych ludzi bardzo mocne!

Jak wspomniałem, i dzisiaj takich osób nie brakuje. Pragnienie pogłębienia życia duchowego jest widoczne – może nie w formie społecznego „boomu”, ale jednak jest. W końcu tak wiele wspólnot powstaje w Kościele jako pomoc na drodze wspólnotowego przeżywania wiary i doświadczania osobistego spotkania z Bogiem. Całkiem sporo nowych ruchów i wspólnot zakonnych powstało po II wojnie światowej we Francji, która dzisiaj jest tak mocno ześwieczczona. Z jednej strony obumieranie, a z drugiej rozwój zupełnie nowych form – przejrzystych w swej prostocie – Arka, Emmanuel, Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie, Dzieci Światłości, Wspólnota Błogosławieństw… Wszystkie te wspólnoty mają w centrum swego życia spotkanie z Jezusem, którym się nawzajem dzielą, a z tego spotkania rodzą się konkretne inicjatywy: praca i życie z osobami niepełnosprawnymi, wykluczonymi poza margines społeczeństwa, bezdomnymi, uwikłanymi w nałogi… Do tych, którym zgasła nadzieja, Jezus posyła tych, którzy to światełko Boże odnaleźli na nowo!

Recepty, jakie dawał Jan Chrzciciel, były drastycznie proste, że wspomnę choćby jedną: Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. Gdyby tylko te słowa wcielić w życie, to zrobiłoby się wokół nas dużo więcej miejsca – szafy by zostały odchudzone i przewietrzone, spiżarnie i lodówki też – a przy okazji uwolnione zostałyby śmietniki, w których ląduje jedna trzecia żywności świata… Jedna rada, a jej posłuchanie przez ponad dwa miliardy chrześcijan – różnych wyznań, ale tej samej Ewangelii – przyniosłoby cud odmienienia świata! Jakże by się takim światem ucieszył Mesjasz, gdy przyjdzie!… Ale póki co to sfera życzeń, żeby nie powiedzieć – marzeń…

My, którzy słuchamy tych słów, możemy jednak coś zrobić – możemy spróbować poprzestać w naszym życiu na tym, co naprawdę konieczne do życia i funkcjonowania – reszty rzeczy wyrzucać nie musimy, lepiej by się było nimi podzielić! Mamy teraz akuratną akcję Świąteczna Paczka – z roku na rok coraz więcej osób dołącza do grona ofiarodawców i wolontariuszy. A gdyby tak wyjść poza ten okres świąteczny – gdyby mieć otwarte serce cały rok tak samo szeroko, jak potrafimy to czynić teraz? To właśnie byłoby nasze wspinanie się ku górze Bożych wymagań, zdobywanie szczytu przez odchodzenie od swoich „widzi-mi-się” a zwracanie się ku Bogu. I w górskiej wycieczce wystarczy poprzestać na rzeczach koniecznych dla wędrówki, bo zbyt wielki ciężar albo uniemożliwia drogę albo ją opóźnia. Podobnie rzecz ma się z naszym życiem.

Jest pora zimowa – kiedy pojawia się lód i śnieg łatwo się pośliznąć. Choć o tym wiemy z autopsji, to jednak zdarza nam się zapominać i upadamy… Nie zapomnijmy, że w życiu łatwo ślizgać się po powierzchni i żyć pokładając nadzieję w rzeczach zupełnie drugorzędnych. Kiedy jednak przyjdzie Pan, wpadniemy w taki poślizg, że nie zdołamy się zatrzymać, a upadek będzie bardzo bolesny – bo w otchłań spada się długo i strasznie…


strzałka do góry