Rozważanie na I niedzielę adwentu

O końcu według Adwentu

Wita nas dzisiaj fioletowy akcent kolorystyki – szaty liturgiczne, wystrój ołtarza – kolor wyznacza pewną „tajemnicę” przestrzeni spotkania z Bogiem, o czym dobrze wiedzą ludzie zainteresowani światem ikon. Tłem naszej modlitwy liturgicznej staje się ta barwa fioletu, koloru wyrażającego ascezę – nie jest to radość, ale powaga. Z powagą chciejmy wejść w to pierwsze spotkanie adwentowe z Panem.

Liturgia Słowa wlewa w nasze serca nadzieję, ale w Ewangelii ta nadzieja zdaje się być zachwiana. Wszystko za sprawą opisu końca świata, bo Adwent, który rozpoczęliśmy, jest czasem budzenia świadomości, że życie chrześcijan jest nieustannym oczekiwaniem na wypełnienie nadziei spotkania z Mesjaszem, który powróci na ziemię w sposób jak najbardziej widoczny! To oficjalne przybycie Jezusa Chrystusa będzie dostrzegalne dla każdego, nie jak to miało miejsce w przypadku pierwszego Jego przyjścia w ludzkim ciele, w Betlejem. My jednak zwykliśmy w Adwencie cofać się wstecz w rozpamiętywaniu historii Narodzenia, które już miało miejsce, a nie pochylamy się z taką pieczołowitością nad tym, co się dopiero ma wydarzyć! To jakiś dysonans – zaburzenie pewnej harmonii naszej religijności. Jezus nas upomina od pierwszego dnia tego Adwentu – czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym. To wyraźne zaproszenie do uważnego przeżywania codzienności, ale i do dojrzewania ku spotkaniu z Panem, jakie ma nastąpić u końca czasów.

Nie jest istotą czasu Adwentu przygotowanie do Bożego Narodzenia – to już się dokonało i wpłynęło na historię świata, co nie może umknąć naszej uwadze. Jednak Boże Narodzenie otwarło szczególny rozdział w historii zbawienia, który wypełnił się w Jezusie Chrystusie Synu Bożym przez Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Dopełnieniem zaś historii świata stanie się ponowne przyjście Jezusa, już nie w ludzkiej uniżoności, ale w pełni Bożego majestatu! I uwrażliwienie naszych serc na to wydarzenie jest głównym akcentem przeżywania Adwentu. Jak niegdyś prorocy mieli przygotować Naród Wybrany na przyjście Mesjasza, tak dzisiaj przygotowuje nas Kościół na ponowne Jego przybycie. Dwa tysiące lat temu nie wszyscy uwierzyli Jezusowi i w Jezusa, co nas może nieraz zastanawia i budzi nasze zdziwienie… ale trzeba by zapytać, czy my dzisiaj jesteśmy rzeczywiście lepiej przygotowani na spotkanie z Jezusem, który ma nadejść? W końcu myśmy poznali i uwierzyli Jezusowi – a to zobowiązuje!

Weźmy na przykład słowa psalmu – modlitwy pobożnego człowieka, która dzisiaj stała się i naszą modlitwą: Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami… Czy robię cokolwiek, by poznawać Boże recepty na życie, czy aby nie jest tak, że zatrzymałem się na szkolnej katechizacji i więcej nie szukam? Aby się od Boga uczyć, trzeba Mu poświęcać czas, trzeba się trudzić nad odnalezieniem Jego propozycji dla naszego życia… Dalej modlił się psalmista – [Pan] pokornych uczy dróg swoich. Czy zatem postępuję drogą pokory, jakże niechętnie widzianą w dzisiejszym świecie, gdzie każdy chce sobie być sterem, żeglarzem, okrętem do tego „wszechmogącym” wobec swojego życia? Dalej – ścieżki Pana są pewne i pełne łaski dla strzegących Jego praw i przymierza. Tu się warto zastanowić czy żyję na drodze praktykowania przykazań Bożych i czy potrafię stawać w ich obronie? Pan Bóg ujmie się za tymi, którzy nie boją się ująć za Nim!

Oto pytania płynące z dzisiejszego psalmu – to zaproszenie u progu Adwentu do refleksji nad stanem naszego życia. W sklepach trwa w najlepsze rozbudzanie zakupowego szaleństwa w związku z pamiątką Świąt Bożego Narodzenia… W radiowym eterze również atmosfera świąt jest oswajana przez piosenki zwiastujące czas świąteczny… Ale to wszystko „omamy”, bo źle jest dać się wciągnąć w ten wir wspominania świątecznej atmosfery, kiedy przeżywanie wiary nie wpływa na nasze życie. W Adwencie trzeba zmienić optykę patrzenia – nie wstecz, ale do przodu – jak przestrzega nas Jezus: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych…

Przed nami cztery niedziele – cztery szczyty, na które warto się wspinać, aby utrzymać Bożą kondycję, jaką Pan nam objawia poprzez liturgię. Dajmy się poprowadzić Bożemu słowu, bo w nim jest ukryty kompas wiodący ku wieczności. Kto potrafi słuchać, doświadczy mocy słów: nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.


strzałka do góry