Rozważanie na III niedzielę Wielkiego Postu

Przemieniające spotkanie

Pewien mężczyzna dał takie świadectwo: prawdziwie spotkałem Boga 15 lat temu. W lutym 1999 r. udałem się do Ośrodka Leczenia Uzależnień w Gorzycach, ponieważ od kilku lat bezskutecznie zmagałem się z chorobą alkoholową. Do ośrodka nie zostałem jednak przyjęty, ponieważ nie spełniałem warunku bycia trzeźwym i byłem zmuszony spędzić noc na dworcu PKP. To właśnie tam, siedząc samotnie, z dala od domu, zobaczyłem całą prawdę o sobie, swojej chorobie i o tym, jak destrukcyjny wpływ mam na życie mojej rodziny. Przeraziłem się i po raz pierwszy w życiu zacząłem się modlić, po raz pierwszy prawdziwie, po raz pierwszy z serca. Do tej pory Bóg nie był mi potrzebny, radziłem sobie sam. Podczas tej modlitwy doświadczyłem realnej obecności kogoś potężnego i nieskończenie dobrego zarazem. I otrzymałem zapewnienie, że nigdy nie byłem i nie będę sam, bo On jest ze mną. W tym właśnie czasie zostałem uzdrowiony z nałogu. Otrzymałem wolność, choć uświadomiłem to sobie dopiero po jakimś czasie. Przez 15 lat wielokrotnie próbowano ukraść mi tę wolność, ale On był zawsze przy mnie osobiście i w drugim człowieku. Dziś jestem trzeźwy, żyję w wolności, bo zaufałem Jezusowi.

To jedno z wielu świadectw nawróceń ludzi, którzy przez wiele lat żyli w grzechach i sami nie mogli sobie z nimi poradzić.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest, że nagle człowiek, który tak mocno zabrnął w jakiś grzech, staje się zdolny do pokonania go? Co więcej sam spontanicznie mówi o Jezusie, zachęca innych do wiary. Co takiego musi dokonać się w człowieku, żeby był zdolny do takiej przemiany?

Odpowiedź daje nam dzisiejsza Ewangelia. Jest w niej opowiedziane pewne przemieniające spotkanie. Jezus spotyka przy studni kobietę, której życie było do tego czasu bardzo pogmatwane, a ona sama bardzo pogubiona. Po tym spotkaniu z Jezusem Samarytanka wychodzi odmieniona. Nie tylko uwierzyła w Jezusa, ale także jest w stanie innym ludziom o Nim opowiadać.

Zwróć uwagę – wszyscy, jak tu jesteśmy, przyjęliśmy chrzest, wiemy dużo o Bogu, o naszej wierze. Uczęszczacie już przecież kilka czy kilkanaście lat na katechezę. Odnoszę jednak czasem takie wrażenie, jakbyśmy znali Jezusa tylko w teorii, tzn. z książek, z opowiadań innych ludzi. Jezusowi tak bardzo zależy, żebyś poznał Go osobiście, byś miał doświadczenie Jego mocy. Pomyślcie, jeżeli w naszym życiu dojdzie do takiego przemieniającego spotkania z Jezusem, to wiele spraw zacznie nam się lepiej układać.

W tym miejscu przypominam sobie to, czym podzielił się ze mną pewien już starszy mężczyzna. Mówił mniej więcej tak: proszę księdza, już ponad 70 lat jestem katolikiem, ale dopiero od roku inaczej patrzę na moją wiarę. Zacząłem przynależeć do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Dopiero od niedawna pod wpływem spotkań w tej grupie zrozumiałem, że Jezus mnie kocha, doświadczyłem Jego obecności przy mnie. Prawdziwie przyjąłem Go za Pana i Zbawiciela mojego życia.

Moi drodzy, ja znam tego pana od wielu lat, to jest bardzo dobry człowiek, ale życie go nie oszczędzało, miał wiele kłopotów, z tego powodu nadmiernie się zamartwiał. Od czasu, kiedy przyjął Jezusa za Jedynego Pana i Zbawiciela, problemy w jego życiu nie zniknęły, ale zaczął na nie patrzeć z dystansem. Widać było niezwykłą zmianę w tym człowieku – na nowo odzyskał radość życia i chęć do działania.

Ta dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że jest możliwe bardzo osobowe doświadczenie Pana Boga. Scena spotkania Samarytanki z Jezusem przypomina nam, że warto „prowokować” różne spotkania z Bogiem tak, aby któreś z nich było dla nas takim impulsem i dało moc do przemiany. Nie chodzi mi o to, że musimy szukać jakiejś cudowności w modlitwie. Raczej o to, żeby mieć świadomość, że często nasze czysto ludzkie wysiłki nie przyniosą rezultatu, jeśli Bóg nie wspomoże mnie swoją mocą. Chodzi o to by cierpliwie oddawać chwałę Bogu ale również mieć świadomość, że Pan kiedyś wybierze sobie taki dzień, gdy da nam odczuć swoją miłość, kiedy będziemy wiedzieli – tak, to właśnie w tym dniu Pan mnie przemienił. Znam wielu takich ludzi, którzy dokładnie pamiętają datę swojego nawrócenia, swojego przebudzenia w wierze.

Ta dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że nie ma takiego grzechu w nas, takiej słabości, której Jezus nie mógłby zwyciężyć swoja mocą. Jeżeli ktoś z was w to wątpi, to tak jakbyście nie wierzyli, że Bóg jest wszechmocny. Możecie powiedzieć: księże, przecież już wiele razy próbowałem pozbyć się takiego czy innego grzechu i nie udawało się. To próbuj dalej. Może jeszcze w twoim życiu nie dokonało się takie przemieniające spotkanie z Jezusem. Czekaj cierpliwie, podejmuj dobre postanowienia.

Niech czas Wielkiego Postu będzie okazją do spotkań z Bogiem, tak aby pokazać Panu, jak bardzo zależy nam na przemieniającym spotkaniu z Nim.


strzałka do góry