Rozważanie na Boże Narodzenie

Nieprzeciętny dzień

W Boże Narodzenie 1935 roku św. Faustyna Kowalska zanotowała w swoim „Dzienniczku”:

„W czasie Mszy św. ujrzałam małe Dzieciątko Jezus, niezmiernie piękne, które z radością wyciągało do mnie rączęta. Po Komunii św. usłyszałam te słowa – Ja zawsze jestem w sercu twoim. … Jezu, co jest powodem, że ukrywasz swój Majestat, że opuściłeś tron nieba, a przebywasz z nami? Odpowiedział mi Pan: Córko Moja, miłość mnie sprowadziła i miłość mnie zatrzymuje. (…) Mówię to dlatego, abyś się nieustannie łączyła ze Mną przez miłość, bo to jest cel życia twojej duszy” .

 

W dzień Bożego Narodzenia mówi się o niesamowitym uczuciu rodzinnego ciepła, o miłej atmosferze w gronie rodzinnym. Można powiedzieć, że coś niezwykłego jest w dniu Bożego Narodzenia.

Niezwykłego i nieprzeciętnego, bo przecież takich kolejek do konfesjonału przez cały rok nie widziano.

Niezwykłego, bo tylu młodych ludzi mamy w kościele.

Nieprzeciętnego, bo serce takie inne i pogodzone z innymi.

Niezwykłego, bo mieszkania wysprzątane, a stoły pełne smakołyków.

Niezwykłego i nieprzeciętnego, bo rodzice wreszcie mają czas dla swoich dzieci.

Bo wszystkie troski i zmartwienia odkładamy na bok.

Zatem co jest niezwykłego w tym dniu? Aby się o tym przekonać musimy zajrzeć w miejsce, które jest związane z tym dniem: do Betlejem. Bo tam się wszystko zaczęło. To o tym wydarzeniu w sposób bardzo konkretny mówi liturgia słowa. Podaje nam nie przypowiastki, ale same fakty. Że Jezus narodził się w czasach Cezara Augusta – to fakt. Że w tamtym czasie odbywał się spis powszechny ludności cesarstwa – to fakt. Że istnieją takie miejscowości jak Nazaret, Jerozolima, Betlejem, to też fakt. To, że Józef z Maryją w stanie błogosławionym udali się na ten spis ludności do Betlejem – to również fakt.

Dlaczego Bóg postanowił przyjść do ludzi? Dlaczego nie urodził się w wielkim mieście w rodzinie królewskiej, przecież wtedy od razu całe imperium by huczało o Jego przyjściu. Nie musiałby wiele robić, bo status społeczny sprawiłby, że wszyscy byliby mu posłuszni, a sam miałby większe możliwości na działanie i głoszenie nauki. Więc dlaczego urodził się w zaściankowym Betlejem, na dodatek nie w gospodzie wśród ludzi, ale w grocie, w żłobie wśród  bydła. Zadaj sobie dziś to pytanie!

Może dlatego przyszedł w takim miejscu, bo chciał powiedzieć, że nie chce narzucać się człowiekowi, że nie chce go do niczego zmuszać. Dlaczego w grocie dla bydła? Może też dlatego, żeby nawet najbardziej ubogi na świecie widział w Nim przede wszystkim miłość, a nie władcę i pana. Uczynił tak po to, żeby wybawić każdego z nas z kompleksu niższości i bycia gorszym. Maleńki Jezus z betlejemskiego żłobu ukazuje nam, że nie mamy się co martwić tym, gdzie i jak mieszkamy, jaki mamy samochód, telefon czy ciuchy. Bo i tak to, co posiadamy na naszym starcie życia, jest lepsze od betlejemskiego bydlęcego żłobu. Właśnie dlatego Bóg przyszedł w Betlejem, żeby nikt nie czuł się odtrącony przez Niego.

Można zapytać – co dalej z dzisiejszym dniem? Obiad, telewizja, spotkanie rodzinne? Pewnie też, ale naszym zadaniem na dziś jest postawa pasterzy, którzy po odnalezieniu Jezusa w żłobie, po oddaniu mu pokłonu, mieli misję do wykonania. Misję, która trwa od wieków, którą nasi rodzice, dziadkowie, którą nasi przodkowie wykonali znakomicie. Opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. Naszym zadaniem, jak pasterzy z betlejemskiego pola, jest rozpowiadanie tej radosnej nowiny o narodzinach Pana. Więc w ten czas świąteczny chciejmy razem zaśpiewać kolędy i cieszyć się tym, że Bóg jest pośród nas, że urodził się na uboczu po to, żeby każdy z nas mógł zaprosić Go do siebie i cieszyć się Jego obecnością w życiu.


strzałka do góry