Rozważanie na Niedzielę Miłosierdzia

Godzina miłosierdzia
 

Tydzień temu bicie wielkanocnych dzwonów obwieściło, że Chrystus zmartwychwstał. Dziś Niedziela Miłosierdzia Bożego. Do krakowskich Łagiewnik przybywają niezliczone rzesze pielgrzymów z Polski i z całego świata, by modlić się i otwierać sumienia na „wyobraźnię miłosierdzia”. Nikt nie jest zwolniony z posługi miłosierdzia. Każdy może pomagać i okazywać szlachetne serce ludziom będącym w potrzebie. Ogromne jest Boże miłosierdzie i ogrom łask spływa na tych, którzy zanurzają się w miłosierdziu Jezusa. O niepojęta i niezgłębiona tajemnico Bożego miłosierdzia! Nie ma innego źródła nadziei dla człowieka, jak Boże miłosierdzie. Świat potrzebuje miłosierdzia, bo jest grzeszny, a największym grzechem jest brak świadomości grzechu, jak mówił Paweł VI, papież. Bóg jednak nie po to przypomina dzisiejszemu światu o grzechu, żeby pogrążyć nas w pesymizmie, lecz by umocnić w słabości i dać wolność zniewolonym. Bóg pozwala ciągle zaczynać od nowa. On łaskawie przygarnia mnie do swego serca. Przypomina, że jestem odpowiedzialny za kolegę czy koleżankę z pracy lub szkoły, za tych, którzy w kościele już długo nie byli, a których znam i mijam, gdy przechodzą obok mnie. Dlatego proszę o miłosierdzie dla nich i pragnę ich zbawienia.

Bóg nas kocha, Bóg ciebie kocha. Powiedz to pięćdziesiąt razy słowami: „Miej miłosierdzie”, zaśpiewaj to, spójrz na obraz miłosiernego Jezusa. Bóg jest miłością. Jeśli świat o tym zapomniał, jeśli ja nie zawsze wierzę, to On mi o tym przypomina. I choćbym... Czytaj więcej

Wielkanoc

WIELKANOC – 2017R.

Kapłan stając przy ambonie, głosząc Boże Słowo zachęca nas tak jak to miało miejsce w Wielkim Poście, do podjęcia nawrócenia, padają z tego miejsca również kojące słowa o Bożym miłosierdziu. Dzisiaj wzywam Was do radości, która płynie z faktu, że Pan prawdziwie zmartwychwstał.

To ta radość przyprowadziła nas do kościoła, to ona rozpala nasze serca i podnosi na duchu. Radujemy się, bo Chrystus nie leży w grobie, że mimo tragedii W. Piątku nastał poranek trzeciego dnia, w czasie którego Chrystus zwyciężył śmierć, szatana i grzech. To jest źródło naszej nadziei i radości, która zdolna jest  porwać do wielkich czynów, nawet stojąc na gruzach życiowych klęsk i niepowodzeń.

W jednej z parafii był piękny gotycki kościół. Gdy zbliżał się front, Niemcy cofając się wysadzili go w powietrze. Ocalały tylko dzwony znajdujące się w dzwonnicy. Po odejściu Niemców ludzie w milczeniu wpatrywali się  w stertę gruzów. Ale to nie był koniec tragedii. Na drugi dzień rozpoczęły się działania wojenne, które poniosły za sobą zniszczenia domów i śmierć wielu mieszkańców. Po kilku miesiącach, w piękny wiosenny poranek wokół ruin przeszła rezurekcyjna procesja. Ludzie marnie ubrani, mieszkający w zniszczonych domach śpiewali radośnie: „Wesoły nam dziś dzień nastał”. Dzwony zaś, które ocalały z pożogi wojennej ogłaszały zwycięstwo dobra nad złem, życia nad śmiercią.

Każda procesja rezurekcyjna w czasie której idziemy za Chrystusem Zmartwychwstałym obecnym w N. Sakramencie to obraz naszego życia, naszej wiary w ostateczne zwycięstwo Chrystusa i w nasze ostateczne zwycięstwo. Nic nie znaczą ruiny kościoła zburzonego w skutek ludzkiej... Czytaj więcej

Rozważanie na Niedzielę Palmową

Ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (Flp 2, 7).

1. Komentarz naukowy

„Wiersz 7: poniżył samego siebie, a w tekście greckim: ogołocił samego siebie. Słowo użyte tu brzmi kenoun. Oznacza ono dosłownie opróżnić. Może dotyczyć wyjmowania przedmiotów z pojemnika, dopóki nie stanie się pusty. Może określać wylewanie wody ze zbiornika, aż nic w nim nie zostanie.

Aby wyjaśnić Ofiarę Wcielenia, Paweł używa bardzo obrazowego słowa. Jezus z własnej woli, bez przymusu, porzucił radość, pokój i chwałę boskości, aby stać się człowiekiem. Samego siebie opróżnił ze swej boskości, aby przyjąć na swe barki brzemię człowieczeństwa. Nie ma sensu pytać jak to się stało. Można tylko patrzeć ze zdumieniem na widok Tego, który będąc Bogiem, przeżywał głód, niepokój i gorycz łez. W wierszu 7-mym na tyle, na ile pozwala ludzki język, została wyrażona zbawcza prawda o tym, że Ten, który był bogaty, dla nas stał się ubogi.

W dalszym ciągu Paweł stwierdza, że Jezus przyjął postać sługi. Słowo określające postać brzmi, jak wiemy, morfe – to znaczy niezmienna istota. Paweł ma na myśli to, że przyjęcie przez Jezusa postaci ludzkiej nie było udawaniem czy pozorem, ale rzeczywistością. Jezus był prawdziwym i autentycznym człowiekiem. Nie tak, jak greccy bogowie, którzy raz stawali się ludźmi a innym razem przyjmowali boskie przywileje. Jezus stał się człowiekiem realnie i prawdziwie, w... Czytaj więcej


strzałka do góry