Rozważanie niedzielne – 15.02.2015r.

 

Jezus oczyszcza

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony (Mk 1, 40-42).

Trędowaty w Izraelu

Trąd to straszna choroba. Jedna z najdłużej towarzyszących człowiekowi zakaźnych chorób skóry i nerwów. Zwykle prowadzi do zwyrodnień i utraty tkanki. Jest zaraźliwa i trudna do wyleczenia nawet w naszych czasach.

Ludzie chorzy na trąd w starożytnym Izraelu byli odtrącani przez społeczność, a nawet wykluczani z rodzin. Musieli porzucić swoje zajęcia i opuścić swoje domy. Mieszkali oni daleko od siedzib ludzkich w swoistych gettach przeznaczonych wyłącznie dla chorych. Dodatkowo w Izraelu chory na trąd oraz każdy, kto z nim się zetknął, był nieczysty rytualnie, a to wiązało się z ograniczonym dostępem do świątyni. Upływ czasu i specjalne ryty przywracały czystość. Stąd też nie należy się dziwić, że trędowaty z dzisiejszej Ewangelii „błagał Go, klękał na kolana”. Tylko w Jezusie widział on bowiem dla siebie ratunek z tej beznadziejnej sytuacji, w którą wpędziła go choroba. Dla niego samotność w chorobie była przedsionkiem śmierci (Madame de Staël, pisarka).

„Trąd” w chrześcijańskim życiu

Rozważanie niedzielne – 08.02.2015r.

Marność życia ludzkiego

Hiob nie może zrozumieć, dlaczego spotkało go tyle cierpienia. Przecież jest niewinny, a Bóg doświadczył go tak boleśnie. Jego przyjaciele przychodzą go pocieszyć, ale bezskutecznie. Zarzucają mu nawet, że pewnie jakimiś swoimi ukrytymi grzechami ściągnął na siebie to cierpienie. Hiob w swej odpowiedzi na te podejrzenia przyjaciół z goryczą mówi o nędzy ludzkiego życia w ogóle, a o własnym losie w szczególności. Próbuje się modlić, aby Bóg nie postępował z nim tak surowo, aby choć trochę ulżył mu w cierpieniu, ale nie może zrozumieć do końca, dlaczego spotkało go to cierpienie. Jaki jest jego sens.

Niestety, w Starym Testamencie nie ma jeszcze zadowalającej odpowiedzi na sens cierpienia. Człowiekowi pozostaje tylko wiara w sprawiedliwość Bożą i zaufanie Bożemu miłosierdziu. Dopiero Chrystus, który swoją publiczną działalnością będzie służył każdemu człowiekowi, swoją męką, śmiercią i zmartwychwstaniem da na to pytanie odpowiedź. Za Nim pójdą inni, aby nieść pomoc bliźniemu.

1. Chrystus nadaje sens cierpieniu

Niezwykle pięknie przedstawia sens ludzkiego, niezawinionego, cierpienia Henryk Sienkiewicz w Quo vadis. W czasie okrutnych prześladowań za czasów Nerona, nieliczni już chrześcijanie pozostający na wolności, którzy stracili najbliższych, gromadzą się przy Piotrze. Wszyscy klęczeli, z Piotrem na czele, przed drewnianym krzyżem przybitym do ściany szopy i modlili się, powtarzając co chwila: „Chryste, zmiłuj... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 1.02.2015r.

Nasze opętania

Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego – opowiada w dzisiejszej Ewangelii św. Marek. A my sobie myślimy: to było wtedy, za czasów Pana Jezusa. Ale dziś? Kto by tam wierzył, że szatan istnieje i działa. Takie pytanie, takie wątpliwości można postawić obok innego pytania, bardzo mu podobnego: czy jest jeszcze grzech?

Ktoś powiedział: „Jedno udało się diabłu: wmówić w człowieka, że cnota jest nudna, a grzech zabawny”. Najgroźniejszą dla współczesnego człowieka wydaje się być pokusa wmawiająca w niego, że nie ma grzechu. Katechizm Kościoła Katolickiego nam przypomina: „Szatan, czyli diabeł, i inne demony są upadłymi aniołami, którzy w sposób wolny odrzucili służbę Bogu i Jego zamysłowi. Ich wybór przeciw Bogu jest ostateczny. Usiłują oni przyłączyć człowieka do swego buntu przeciw Bogu”.

W 36. numerze „Niedzieli” z 7 września 2014 r. na s. 34 ukazał się artykuł ks. Pawła Rozpiątkowskiego pt. „Opętanie”. Pisał w nim: „Nie ma nic gorszego niż wpaść w ręce szatana. I wcale nie chodzi tylko o spektakularne działanie złego, ale o takie zwykłe, którego skutkiem jest uwikłanie w grzech. Jak się przed tym bronić? Ratunek jest jeden. W Bogu. Trzeba być blisko Niego. Przez modlitwę, a zwłaszcza przez sakramenty”. Dalej opowiada ks. Paweł Rozpiątkowski, że do kościoła, w którym przygotowywał z młodzieżą misterium pasyjne, wszedł mężczyzna i zaczął walić pięścią w głośnik, z którego płynęła pieśń Święte imię Jezus. Kiedy... Czytaj więcej


strzałka do góry