Rozważanie niedzielne – 04.01.2015r.

Wcielone Słowo Boże


Moc słów
Słowa odgrywają w naszym życiu bardzo istotną rolę. Słowa mogą nas uszczęśliwiać albo czynić nieszczęśliwymi. Są słowa, które ludzi rozweselają, ale są też słowa, które zasmucają. Mówimy nawet, że słowa ranią. A Czesław Niemen śpiewał przed laty o dziwnym świecie ludzkich spraw, w którym częste jest, że ktoś słowem złym zabija, tak jak nożem. „Nie chcę cię znać”; „Nigdy ci tego nie zapomnę”; „Nienawidzę cię”; „Ty nic nie potrafisz, do niczego się nie nadajesz”. Takie słowa sieją nienawiść i wojnę.
Na szczęście człowiek zdolny jest wypowiadać też słowa kojące ból, ożywiające wiarę w sens życia. „Nie martw się. Wszystko będzie dobrze”; „Przepraszam cię”; „Wybaczam ci”; „Kocham cię”; „Nie płacz”; „Pomogę ci”. Takie słowa mają czarodziejską moc. Potrafią zamienić smutek w radość, bezsens w nadzieję, ciemności w światło.

Bóg do nas przemawia
Ponieważ słowa mają tak ogromne znaczenie, również Bóg, Stwórca i Zbawiciel, mówi do nas. Już na pierwszych stronicach Biblii czytamy: I rzekł Bóg: „Niechaj się stanie światłość!”. (…) Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności (Rdz 1,3–4). Bóg od samego początku wypowiada dobre słowa. Kształtuje nimi świat i człowieka.
O Słowie Boga wypowiedzianym do człowieka mówi nam również św. Jan w dzisiejszej Ewangelii: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. (…) Wszystko zaistniało dzięki Niemu. (…) świat Go nie poznał. (…) swoi Go nie przyjęli. (…) Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (1,1–14).

Prawda o Bożym Narodzeniu
Tymi słowami św. Jan opisuje prawdę o Bożym Narodzeniu, prawdę o tym, że Bóg kiedyś stał się jednym z nas. Bo wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał Bóg do ludzi na przestrzeni dziejów poprzez dzieło stworzenia i poprzez proroków. Ciągle jednak chciał powiedzieć więcej. I nie znalazł innego, lepszego sposobu, jak właśnie Wcielenie Słowa i Jego narodziny w ludzkim ciele. Jezus Chrystus, Odwieczne Słowo Ojca, jest najpełniejszym, najmocniejszym i najwyraźniejszym Słowem Boga wypowiedzianym do człowieka. To Słowo jest dla nas światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka (J 1,9). Jest światłością ze światłości, która rozprasza ciemności tego świata i ciemności naszych ludzkich serc. To Słowo, które jest życiem i światłością, stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Każdemu daje zdolność, aby stał się dzieckiem Bożym. Nikogo nie przymusza. Przychodzi w pokorze i prostocie dziecka i ofiaruje człowiekowi samego siebie i całą swoją miłość.

Ludzkie słowa
Taka cudowna jest moc Słowa Wcielonego, Słowa, które było u Boga, Słowa, przez które wszystko się stało. Ono konfrontuje nas dziś z prawdą. Nasze słowa są niegodne swojego miana. One nie były na początku. Ani nie będą na końcu, Ani nie były u Ciebie, Ani nie są Tobą. Przez nie nic się nie dzieje. Nasze słowa nie są piękne. Ani nie świadczą o pięknie, Nasze słowa nigdy nie staną się ciałami I nigdy nie zamieszkają między ludźmi. One są bezdomnym złudzeniem (Roman Brandstaetter, Modlitwa trzech mędrców).
Dlatego my, ludzie, i nasze słowa potrzebujemy Słowa Przedwiecznego, potrzebujemy Jego przemieniającego spojrzenia i dotyku.

Słowa odzyskują znaczenie
Na wieść o Jego wielkich czynach szło za Nim nie tylko wielkie mnóstwo ludzi, lecz cisnęły się też do Niego słowa cierpiące na rozmaite choroby. Przychodziły, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swoich dolegliwości. (…) On na każde słowo kładł ręce i uzdrawiał z niedomagań. I wiele słów poszło za Nim. A tłumy zdumiewały sie widząc, że nieme mówi, ułomne jest zdrowe, chrome chodzi, niewidome widzi (Kazimierz Wójtowicz, Notki, Wrocław 1988, 7–8).

Modlitwa o słowa
Prośmy dziś Maryję: Matko Słowa, Matko Dobroci, Módl się o dobroć wszystkich polskich słów. (…) Niech ani jedno słowo nie będzie złe. Niech ani jedno słowo nie czai się do skoku. Niech ani jedno słowo nie nienawidzi. Niech nie krzywdzi. Niech nie zabija. Niech wybacza. Niech leczy. Niech łagodzi. Niech zamyka człowiecze rany jak skrzydła ołtarza (R. Brandstaetter).


strzałka do góry