Rozważanie na uroczystość Matki Bożej Rodzicielki

Moc słowa

Słowo wydaje się być bezbronne i niepozorne. Słowo wypowiedziane ulatuje, znika bez śladu. Nawet spadające z nieba płatki śniegu żyją dłużej. Dlatego często nie przywiązujemy uwagi do wagi wypowiadanych słów. Mówimy bez zastanawiania się, bez przywiązywania wagi do słowa. Jesteśmy też – mówiąc metaforycznie – zalewani potokami słów. Radio, gazety, telewizja, internet – to są niezmierzone przestrzenie pełne ludzkich wyrazów, pojęć, zdań, sformułowań, pytań, odpowiedzi, opinii. Gdzie nie spojrzeć: „parole, parole, parole…”.

Świat bez mediów

W świecie bez mediów było inaczej. Maryja i Józef w Betlejemskiej stajence nie mieli komputera z dostępem do Internetu. Nie mogli kupić gazety w przydrożnym kiosku. A w sąsiedzkich domach bogatszych mieszkańców miasteczka nie było radia ani anten satelitarnych. W świecie bez mediów są dłuższe chwile ciszy. Można by powiedzieć, że na tym polega jedna z największych różnic pomiędzy współczesnym sposobem życia a czasami, gdy ludzie komunikowali się przede wszystkim poprzez codzienne rozmowy w gronie bliskich i znajomych.

Współczesna inflacja słów

W rodzinach w czasach Jezusa była przestrzeń, kiedy ludzkie uszy i oczy nie były wystawiane na nieustanny kontakt ze słowami z rozmaitych źródeł. Dziś to rzadko spotykane, a nawet niemal niewyobrażalne. Telefony komórkowe towarzyszą nam wszędzie. Odgłosy radia zaczynają do nas docierać bardzo często od chwili porannej pobudki. Ulice są pełne plakatów, billboardów, neonów. Ta inflacja słów sprawia, że nasza dusza nie może znaleźć spokoju. Czuje się zagubiona pośród wypowiadanych opinii i twierdzeń, prawd, półprawd i kłamstw. Powoli tracimy wiarę, że słowa mogą coś zmienić. Zaczyna nam brakować przekonania, że można ustalić jedno wspólne znaczenie słowa.

Siła błogosławieństwa

Dzisiejsze czytania biblijne chcą w nas przywrócić wiarę z moc słowa. W pierwszym czytaniu jest mowa o sile wypowiadanego błogosławieństwa. Naszymi słowami możemy albo przeklinać kogoś, albo mu błogosławić. Możemy komuś życzyć dobrze, ale możemy też obrażać, poniżać i rzucać bluźnierstwa. Bóg przekonuje nas, że można słowami błogosławieństwa sprowadzać dobro na nas i na innych. Zaprasza nas, abyśmy się wzajemnie błogosławili. Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,24–26).

Abba znaczy Ojcze

Drugie czytanie uczy nas słów modlitwy. W naszych sercach przemawia do nas Boży Duch i podpowiada, jakim imieniem możemy się zwracać do Boga. Jest to imię zapisane w języku, jakim posługiwał się Jezus i Jego uczniowie. Jest to słowo „Abba”, czyli słowo dziecka, które z ufnością zwraca się do swego taty. Jest to słowo-klucz, które pozwala nam zrozumieć, kim jest dla nas ukryty dla naszych zmysłów Bóg, Wszechmogący i Wszechpotężny Stwórca. Słowo „Abba” pozwala nam mówić do Niego z dziecięcą ufnością i oddaniem. W najtrudniejszych chwilach życia, w momentach trwogi i przejmującej rozpaczy, zawsze pozostaje nam to proste słowo, które pozwala nam wejść do serca Ojca. Posiada ono niezwykłą moc, która pochodzi od samego Jezusa, Bożego Syna. Kiedy nasze usta wypowiadają to słowo, to duchem stajemy tuż obok Jezusa i wraz z Nim możemy do niebios skierować nie tylko Boże imię, ale nasze zaufanie, wdzięczność i miłość.

Słowa motywują do działania

Również Ewangelia świadczy o sile opowieści. Pasterze przyszli do betlejemskiej stajenki i opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu (Łk 2,17). Maryja zaś zapisywała wszystkie te słowa w swoim sercu. Nasze serce jest wrażliwym dyktafonem, który zbiera ślady wypowiadanych słów. Nie jest więc prawdą, że wszystkie słowa przemijają bez śladu. Istnieją takie, które są w stanie zmienić bieg naszego życia. Na początku nowego roku zaczynamy prowadzić nowe kalendarze i terminarze. Zaczynamy zapisywać notatki o wydarzeniach. Niech na każdej stronie będzie miejsce na Boże słowa, które czynią nas dziećmi Boga i Jego dziedzicami.


strzałka do góry