ZNALEZIENIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI

ZNALEZIENIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI : Łk 2, 41- 52

Ewangelia dzieciństwa ukazana przez św. Łukasza kończy się obrazem świętej Rodziny, która co roku pielgrzymuje do Jerozolimy na święto Paschy.  Jerozolima była dla Żydów miejscem świętym,  wzgórze, na którym się wznosiła, według tradycji było tym samym, gdzie Abraham miał złożyć swojego syna Izaaka w ofierze. Tu Salomon wybudował świątynię, gdzie przechowywano w Arce tablice z 10 przykazaniami, mannę i laskę Aarona. To były przedmioty, które przypominały Hebrajczykom, że Bóg był obecny w dziejach narodu, to On prowadził lud do Ziemi Obiecanej, towarzyszył w drodze, wychowywał.

 Benedykt XVI daje nam pewną wskazówkę, jak możemy przeżywać  tę tajemnicę. Zobaczymy to pierwsze światło w naszym lectio. Świątynia, nasza parafialna kaplica,  może być tym miejscem, w którym przypominamy sobie naszą historię, te najważniejsze punkty – jak spotkał nas Jezus, jak nam towarzyszył, jak mnie kocha i jest obecny. Takie ćwiczenie pamięci może być potrzebne zwłaszcza tym z nas, którzy mają trudność ze skupieniem się na Eucharystii, którzy po paru minutach uciekają myślami do codziennych problemów. O. Krzysztof  Wons często powtarza rekolektantom, że najpoważniejszą chorobą naszych czasów jest skleroza serca. Szybkie zapominanie o tym, co Bóg zrobił dla mnie w życiu.

Jezus wychowuje się w pobożnej rodzinie, dopiero za rok dorośnie do wieku, w którym każdy Żyd ma obowiązek 3 razy w roku wziąć udział w świętach żydowskich – Paschy, Tygodni (Pięćdziesiątnicy)  i Namiotów.  Ale On już przyzwyczaja się do wypełniania nakazów Prawa. Rodzina podróżuje w grupie pątników,  zapewne w karawanie. Widzimy, że Jezus korzysta ze... Czytaj więcej

OFIAROWANIE PAŃSKIE

OFIAROWANIE PAŃSKIE: Łk 2, 22-38

Ewangelista Łukasz, opowiadając o ofiarowaniu Jezusa w świątyni, znów kieruje naszą uwagę na dwie cechy Maryi i Józefa- są ubodzy i przestrzegają prawa pańskiego. O tym, że są bardzo ubogą rodziną świadczy fakt, że nie stać ich było na złożenie ofiary całopalnej z baranka, składają ofiarę ubogich- dwie synogarlice lub dwa gołębie.

Widzimy w naszym tekście dwoje ludzi. Symeona i Annę, którzy cierpliwie przez wiele lat przychodzą do świątyni. I wreszcie Bóg spełnia ich pragnienia w nieoczekiwanym znaku. Mieli na pewno inne wyobrażenia mesjasza, bo miał on być królem i wyzwolić Izraela. Tymczasem widzą czterdziestodniowe dziecko na ręku młodej, ubogiej kobiety. Przyglądając się tej scenie, warto zadać sobie pytanie, czy ja także jestem człowiekiem, który czeka na spotkanie Boga? Czy wciąż jestem gotowy dać się zaskoczyć? Czy jestem otwarty, nieskrępowany własnymi oczekiwaniami i wyobrażeniami o Bogu?
Biskup Grzegorz Ryś w książce „Skandal miłosierdzia” zauważa, że kluczowym słowem dla zrozumienia tej sceny jest- wyzwolenie. Anna i Symeon oczekiwali „pociechy Izraela” a potem mówili o nim wszystkim, którzy oczekiwali „wyzwolenia Jerozolimy”. Zarówno te słowa jak i cała scena ofiarowania –  sprawa, z jaką przeszedł Józef z Maryją do świątyni odnosi się do sytuacji wyzwolenia narodu wybranego z niewoli w Egipcie. Chcą przedstawić Bogu swego pierworodnego i zapłacić za niego symboliczny wykup. Ten rytuał odnosi się do uratowania synów Hebrajczyków w Egipcie, gdy Bóg dotknął śmiercią wszystko pierworodne w tym kraju. Tamto ocalenie przyszło przez krew baranka, którym naznaczono drzwi domów zamieszkanych przez tych, którzy szukali ocalenia w Bogu. Proroctwo,... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 28.02.2016r.

Nawróćcie się!

Ewangelia dzisiejsza przypomina nam dwa tragiczne wydarzenia z czasów Pana Jezusa: okrutne stłumienie buntu Izraelitów przez Piłata i zwalenie się wieży w Siloe na tłum ludzi. Wykorzystał je Pan Jezus, aby wezwać swoich słuchaczy do nawrócenia. „Jeśli się nie nawrócicie – przestrzegał – wszyscy tak samo zginiecie”. I dziś wzywa nas Pan Jezus do nawrócenia. Nie uspokajajmy się tym, że różne nieszczęścia i katastrofy, o jakich dowiadujemy się z radia czy telewizji, nie dotykają nas bezpośrednio. Nie mówmy sobie, że to było gdzieś daleko, że dotknęło nieznanych nam, ludzi a nie nas. Że skoro Bóg jest miłością, to każdy będzie zbawiony.

Owszem, Bóg chce zbawienia każdego, ale szanuje wolność człowieka i nie wciągnie za uszy do nieba nikogo, kto tego sobie nie życzy i nie życzył przez całe życie. Bóg jest miłością i właśnie dlatego wielokrotnie ostrzega przed karą, przypomina o konieczności nawrócenia, o potrzebie weryfikacji swego życia. I bynajmniej nie chodzi tu o „kupowanie Boga”: ja Tobie, Boże, paciorek, a Ty mi zdrowie; ja Tobie post, a Ty mi powodzenie; ja Tobie czas z bliźnim, a Ty mi zbawienie… Boga nie da się kupić ani przekupić. Boga albo się kocha i zyskuje zbawienie, albo odrzuca i skazuje się na przegraną wieczność. Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. Czeka na nasze nawrócenie. Nawrócić się, to znaczy uwierzyć w Ewangelię, zaufać Bogu całkowicie i ciągle do Niego powracać.

1. Uwierzyć w... Czytaj więcej


strzałka do góry