OFIAROWANIE PAŃSKIE

OFIAROWANIE PAŃSKIE: Łk 2, 22-38

Ewangelista Łukasz, opowiadając o ofiarowaniu Jezusa w świątyni, znów kieruje naszą uwagę na dwie cechy Maryi i Józefa- są ubodzy i przestrzegają prawa pańskiego. O tym, że są bardzo ubogą rodziną świadczy fakt, że nie stać ich było na złożenie ofiary całopalnej z baranka, składają ofiarę ubogich- dwie synogarlice lub dwa gołębie.

Widzimy w naszym tekście dwoje ludzi. Symeona i Annę, którzy cierpliwie przez wiele lat przychodzą do świątyni. I wreszcie Bóg spełnia ich pragnienia w nieoczekiwanym znaku. Mieli na pewno inne wyobrażenia mesjasza, bo miał on być królem i wyzwolić Izraela. Tymczasem widzą czterdziestodniowe dziecko na ręku młodej, ubogiej kobiety. Przyglądając się tej scenie, warto zadać sobie pytanie, czy ja także jestem człowiekiem, który czeka na spotkanie Boga? Czy wciąż jestem gotowy dać się zaskoczyć? Czy jestem otwarty, nieskrępowany własnymi oczekiwaniami i wyobrażeniami o Bogu?
Biskup Grzegorz Ryś w książce „Skandal miłosierdzia” zauważa, że kluczowym słowem dla zrozumienia tej sceny jest- wyzwolenie. Anna i Symeon oczekiwali „pociechy Izraela” a potem mówili o nim wszystkim, którzy oczekiwali „wyzwolenia Jerozolimy”. Zarówno te słowa jak i cała scena ofiarowania –  sprawa, z jaką przeszedł Józef z Maryją do świątyni odnosi się do sytuacji wyzwolenia narodu wybranego z niewoli w Egipcie. Chcą przedstawić Bogu swego pierworodnego i zapłacić za niego symboliczny wykup. Ten rytuał odnosi się do uratowania synów Hebrajczyków w Egipcie, gdy Bóg dotknął śmiercią wszystko pierworodne w tym kraju. Tamto ocalenie przyszło przez krew baranka, którym naznaczono drzwi domów zamieszkanych przez tych, którzy szukali ocalenia w Bogu. Proroctwo,... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 28.02.2016r.

Nawróćcie się!

Ewangelia dzisiejsza przypomina nam dwa tragiczne wydarzenia z czasów Pana Jezusa: okrutne stłumienie buntu Izraelitów przez Piłata i zwalenie się wieży w Siloe na tłum ludzi. Wykorzystał je Pan Jezus, aby wezwać swoich słuchaczy do nawrócenia. „Jeśli się nie nawrócicie – przestrzegał – wszyscy tak samo zginiecie”. I dziś wzywa nas Pan Jezus do nawrócenia. Nie uspokajajmy się tym, że różne nieszczęścia i katastrofy, o jakich dowiadujemy się z radia czy telewizji, nie dotykają nas bezpośrednio. Nie mówmy sobie, że to było gdzieś daleko, że dotknęło nieznanych nam, ludzi a nie nas. Że skoro Bóg jest miłością, to każdy będzie zbawiony.

Owszem, Bóg chce zbawienia każdego, ale szanuje wolność człowieka i nie wciągnie za uszy do nieba nikogo, kto tego sobie nie życzy i nie życzył przez całe życie. Bóg jest miłością i właśnie dlatego wielokrotnie ostrzega przed karą, przypomina o konieczności nawrócenia, o potrzebie weryfikacji swego życia. I bynajmniej nie chodzi tu o „kupowanie Boga”: ja Tobie, Boże, paciorek, a Ty mi zdrowie; ja Tobie post, a Ty mi powodzenie; ja Tobie czas z bliźnim, a Ty mi zbawienie… Boga nie da się kupić ani przekupić. Boga albo się kocha i zyskuje zbawienie, albo odrzuca i skazuje się na przegraną wieczność. Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. Czeka na nasze nawrócenie. Nawrócić się, to znaczy uwierzyć w Ewangelię, zaufać Bogu całkowicie i ciągle do Niego powracać.

1. Uwierzyć w... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 14.02.2016r.

STRATEGIA SZATANA

Przejmującego ostrzeżenia udzielił dwudziestopięcioletni mężczyzna, który podczas napadu na bank zastrzelił strażnika i został za to skazany na śmierć. Bezpośrednio przed wykonaniem wyroku za­pytano go, jakie jest jego ostatnie życzenie i co chciałby powiedzieć? Wtedy załamującym się głosem powiedział: – Wszystko zaczęło się od tego, że ukradłem 5 centów z torebki mojej matki. Później zacząłem kraść w szkole, w sklepach i po domach. Potem zacząłem kraść wspólnie z kilkoma kolegami. Kradzieże te stawały się coraz poważniejsze. Zdecydowaliśmy wreszcie, że obrabujemy bank. I właśnie w czasie tego napadu na bank postrzeliłem śmiertelnie strażnika. Za chwilę poniosę za to karę. W tej ostatniej chwili mojego życia chciałbym ostrzec innych młodych ludzi, aby nie popełniali w swoim życiu podobnych błędów. W moim wypadku wszystko zaczęło się od drobnej kwoty 5 centów, które ukradłem z torebki mojej matki.

Nieszczęście grzechu, zła, popadnięcia w nałóg rozpoczyna się zazwyczaj od drobnej rzeczy. Pierwsi rodzice, Adam i Ewa, posłuchali podszeptu szatana i przestąpili nakaz Boży, wydawać by się mogło, w drobnej rzeczy. Zaczęło się więc wszystko bardzo niewinnie, a skończyło się na utracie przyjaźni z Bogiem, którego obrazem jest  wypędzenie z raju.

Również w każdym innym wypadku kiedy ludzie przestępują prawo Boże, dzieje się podobnie. Zaczyna się od pierwszego papierosa, a kończy na nałogu, z którego tak trudno jest później się... Czytaj więcej


strzałka do góry