Rozważanie niedzielne – 22.02.2015r.

KOLOROWY ZNAK PRZYMIERZA
Wkroczyliśmy w przestrzeń pustyni… Czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu jest częstokroć utożsamiany z czasem Jezusowego postu na pustyni. W nawiązaniu do tamtego wydarzenia post to czas wyostrzenia smaku życia – na pustynię nie zabieramy komputerów, telewizorów, lodówek, biblioteki… Tutaj liczy się to, co jest konieczne do życia – każdy gram niepotrzebnego obciążenia odbiera siły a zarazem ogranicza najcenniejszy ładunek potrzebny na pustyni – wodę i pożywienie. Bez wielu rzeczy można się obyć w życiu, jednakże nie bez jedzenia i picia… Ta pustynna perspektywa postu jest wyostrzaniem smaku – aby móc cieszyć się prawdziwie życiem, jakie otrzymaliśmy od Boga – trzeba docenić kruchą nić, jaka nas przy życiu utrzymuje. Zupełnie nieważne są wszelkie dodatki „wygody”, kiedy potrzeba siły do funkcjonowania.
Ewangelia tej pierwszej niedzieli Wielkiego Postu jest zwięzła niczym notatka prasowa – ewangelista Marek podaje same fakty, bez ich szczegółowego opisywania. Zaciekawia jednak pierwsze zdanie: Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Duch…nie była to inwencja twórcza Jezusa, Jego pomysł na zasmakowanie życia pustelniczego. To Duch wiedzie Go na osobność, aby tam przeżywał swoje sam na sam z Ojcem, a zarazem doświadczył ludzkiej kondycji w kuszeniu, jakie serwował Mu szatan. Czas pustyni był więc dla Jezusa lekcją – lekcją miłości i przylgnięcia do Ojca Niebieskiego, co sprawdzały konkretne pokusy.
Trzeba, abyśmy podobnie spojrzeli na rozpoczęty okres Wielkiego Postu w naszym życiu. Jest on nam dany w Kościele jako jedna, długa lekcja – lekcja rezygnowania z tego czym „obrośliśmy” w naszej codzienności, na rzecz dostrzeżenia tego, co najważniejsze. Dlatego w tym czasie powraca zachęta do podejmowania różnorakich postanowień, które mają nam pomóc nabrać dystansu do przyzwyczajeń i wygód, aby... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 15.02.2015r.

 

Jezus oczyszcza

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony (Mk 1, 40-42).

Trędowaty w Izraelu

Trąd to straszna choroba. Jedna z najdłużej towarzyszących człowiekowi zakaźnych chorób skóry i nerwów. Zwykle prowadzi do zwyrodnień i utraty tkanki. Jest zaraźliwa i trudna do wyleczenia nawet w naszych czasach.

Ludzie chorzy na trąd w starożytnym Izraelu byli odtrącani przez społeczność, a nawet wykluczani z rodzin. Musieli porzucić swoje zajęcia i opuścić swoje domy. Mieszkali oni daleko od siedzib ludzkich w swoistych gettach przeznaczonych wyłącznie dla chorych. Dodatkowo w Izraelu chory na trąd oraz każdy, kto z nim się zetknął, był nieczysty rytualnie, a to wiązało się z ograniczonym dostępem do świątyni. Upływ czasu i specjalne ryty przywracały czystość. Stąd też nie należy się dziwić, że trędowaty z dzisiejszej Ewangelii „błagał Go, klękał na kolana”. Tylko w Jezusie widział on bowiem dla siebie ratunek z tej beznadziejnej sytuacji, w którą wpędziła go choroba. Dla niego samotność w chorobie była przedsionkiem śmierci (Madame de Staël, pisarka).

„Trąd” w chrześcijańskim życiu

Rozważanie niedzielne – 08.02.2015r.

Marność życia ludzkiego

Hiob nie może zrozumieć, dlaczego spotkało go tyle cierpienia. Przecież jest niewinny, a Bóg doświadczył go tak boleśnie. Jego przyjaciele przychodzą go pocieszyć, ale bezskutecznie. Zarzucają mu nawet, że pewnie jakimiś swoimi ukrytymi grzechami ściągnął na siebie to cierpienie. Hiob w swej odpowiedzi na te podejrzenia przyjaciół z goryczą mówi o nędzy ludzkiego życia w ogóle, a o własnym losie w szczególności. Próbuje się modlić, aby Bóg nie postępował z nim tak surowo, aby choć trochę ulżył mu w cierpieniu, ale nie może zrozumieć do końca, dlaczego spotkało go to cierpienie. Jaki jest jego sens.

Niestety, w Starym Testamencie nie ma jeszcze zadowalającej odpowiedzi na sens cierpienia. Człowiekowi pozostaje tylko wiara w sprawiedliwość Bożą i zaufanie Bożemu miłosierdziu. Dopiero Chrystus, który swoją publiczną działalnością będzie służył każdemu człowiekowi, swoją męką, śmiercią i zmartwychwstaniem da na to pytanie odpowiedź. Za Nim pójdą inni, aby nieść pomoc bliźniemu.

1. Chrystus nadaje sens cierpieniu

Niezwykle pięknie przedstawia sens ludzkiego, niezawinionego, cierpienia Henryk Sienkiewicz w Quo vadis. W czasie okrutnych prześladowań za czasów Nerona, nieliczni już chrześcijanie pozostający na wolności, którzy stracili najbliższych, gromadzą się przy Piotrze. Wszyscy klęczeli, z Piotrem na czele, przed drewnianym krzyżem przybitym do ściany szopy i modlili się, powtarzając co chwila: „Chryste, zmiłuj... Czytaj więcej


strzałka do góry