Rozważanie na Środę Popielcową

Po co post?

Post czy smutek?

„Tato, czy nasz koń jest chrześcijaninem?” – pyta malec. „A dlaczego pytasz?”. „Bo on ma zawsze spuszczony łeb i jest taki smutny…”. Często chrześcijaństwo wyobrażamy sobie jako ciężar nie do uniesienia, jako cierpiętnictwo. A już zwłaszcza w okresie postu myślimy, że powinniśmy być smutni. Ale czy na tym polega istota postu?
Jezus mówi: Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twojemu, który jest w ukryciu (Mt 6,16–18). Post nie polega więc na smuceniu się i cierpiętnictwie. Na czym więc polega?

Post jest przygotowaniem

W życiu chrześcijańskim post jest przygotowaniem do czegoś ważnego. Wielcy święci zawsze pościli, gdy przygotowywali się do wielkich zdarzeń w ich życiu. Sam Jezus przez 40 dni pościł, zanim rozpoczął swoje nauczanie. To właśnie post przygotowuje nas do spotkania z Jezusem w Eucharystii (dziś post eucharystyczny zredukowany jest tylko do jednej godziny, ale kiedyś trzeba było pościć od samego rana aż do przyjęcia Komunii św.).
Poprzez Wielki Post przygotowujemy się do świętowania największej uroczystości chrześcijaństwa: święta Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa. Jeśli w liturgii Wielkiego Postu wyciszamy się, jeśli milknie radosne „Alleluja” przed Ewangelią, jeśli znikają kwiaty sprzed ołtarzy, a w Wielki Piątek milkną nawet dzwony kościelne, to nie tylko po to, żeby radosne „Alleluja” i dzwony mocniej zabrzmiały w wielkanocny poranek. Ten post ma nas przygotować na odkrycie i przyjęcie tajemnicy. Ma nam otworzyć oczy. Pozwala nam zobaczyć to, co jest rzeczywiście w naszym życiu ważne.

Post – by widzieć więcej

Pewien człowiek przyszedł do pustelnika z zapytaniem: „Dlaczego bogactwa przeszkadzają ludziom w dojściu do zbawienia? Dlaczego Jezus powiedział, że łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego?”. „Weź czystą szybę i popatrz przez nią. Co widzisz?” – spytał pustelnik. „Widzę niebo, las, ptaki, łąkę, innych ludzi”. „A teraz weź lustro i powiedz, co widzisz?”. „Tylko siebie”. „Czy wiesz, jaka jest różnica między szybą i lustrem? Różni je tylko cieniutka warstwa srebra. To ta cieniutka warstwa srebra powoduje, że widzisz tylko siebie, nic więcej…”.

Post pozwala dostrzec rzeczy najważniejsze

Post pozwala nam pozbyć się tej cieniutkiej warstwy srebra, która powoduje, że widzimy tylko siebie. Oczywiście, chodzi tu nie tylko o bogactwo: srebro, złoto, pieniądze. Taką „cienką warstwą srebra”, która powoduje, że niczego poza sobą i swoimi pragnieniami nie widzę, może się okazać choćby komputer, który pożera cały mój czas, ekran telewizyjny, muzyka, praca. Taką „cienką warstwą srebra” może być nawet człowiek, w którym „się kocham” – czyli kocham nie jego i jego dobro, ale siebie, swoje zachcianki, nie zważając na jego dobro, zawłaszczając go dla siebie. Słowem, taką „cieniutką warstwą srebra” może być wszystko, co zatrzymuje mój wzrok i każe mi koncentrować się tylko na sobie, na swoich potrzebach. Post pozwala mi usunąć tę „warstwę srebra” i dostrzec to, co w życiu jest najważniejsze. Post pozwala zobaczyć innych wokół siebie, ale też spojrzeć jeszcze dalej – w wieczność.

Dobra Nowina

Post, który dziś, w Środę Popielcową rozpoczynamy od wymownego znaku posypania głów popiołem, ma nas uczyć prawdy o nas samych, o świecie i o Bogu. O nas samych i świecie – bo powstaliśmy z prochu i wszystkie rzeczy materialne, za którymi gonimy, znaczą tyle, co proch. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – słyszymy dziś w liturgii. Ta Ewangelia to Dobra Nowina o Bogu; o tym, że On kocha takiego właśnie człowieka, powstałego z prochu ziemi. Dał swojego Syna na śmierć, aby właśnie ten proch mógł być szczęśliwy w niebie. To jest mądrość, z którą Kościół wprowadza nas dzisiaj w Wielki Post.


strzałka do góry