Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

Chrzest Pana Jezusa w Jordanie: Mt 3,1-17

Chrzest w Jordanie to wydarzenie, które w kilku zdaniach relacjonują wszystkie Ewangelie. W tej scenie widzimy ostatniego proroka Starego Testamentu, który  zapowiada przyjście mesjasza.  Zresztą  Ewangelista odwołuje się do tej prorockiej tradycji, przywołując  Izajasza, który zapowiedział nie tylko przyjście  Jezusa ale również Jana.  Jan Chrzciciel ma pewne wyobrażenie mesjasza- wyobrażenie, które ukształtowała żydowska tradycja. Wyobraża sobie, że ten który przyjdzie, będzie miał królewską godność. Prorok znad Jordanu nie czuje się godny nosić jego sandałów. Czyli nie czuje się godny być nawet niewolnikiem takiego króla. Bo to była czynność wykonywana przez niewolników, to oni zdejmowali swemu panu buty. Jakież jest więc zdziwienie Jana, gdy dostrzega, że spośród grzeszników wyłania się Jezus, w którym rozpoznaje mesjasza. Uderza wielka pokora Jezusa, który staje pośród ludzi, pośród tych, którzy wyznają grzechy. Wchodzi z nimi do tej samej wody, w której oni oczyszczają się z wszelkiego brudu. Dlaczego? On bierze jakby na swoje plecy brzemię ich grzechów. Ale Jezus, jak pisze Ewangelista Mateusz, natychmiast wyszedł z wody. Inni pozostawali dłużej, by wyznawać swoje grzechy, Jezus jest bez grzechu, więc tego nie czyni. Zobaczmy w tym geście Jezusa współczujące miłosierdzie, miłość, jaką okazuje każdemu grzesznikowi. Pochylenie się nad jego ranami, aby je uleczyć. Zobaczmy siebie pośród tych grzeszników w Jordanie oraz zobaczmy Jezusa, który to nasze brzemię bierze na siebie. Bierze po to, by je ponieść na krzyż. Jan początkowo jest zaskoczony gestem Jezusa, który... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 19.06.2016r.

Znów stajemy w kościele przy Panu Bogu, aby Mu dziękować, przepraszać i prosić. Tak wiele spraw nosimy zapewne w naszych sercach, a Pan tylko czeka, abyśmy Mu je ofiarowali. On chce je przyjąć, wysłuchać i pomóc nam je przemienić, przeżyć i zwyciężyć wszelkie przeciwności. W każdą niedzielę przychodzi do nas w swoim słowie, aby nas nim pouczać, wzmacniać, przemieniać i błogosławić. To słowo jest odczytywane z ambony. Jak dwa tygodnie temu zatrzymaliśmy się na początku Eucharystii nad znaczeniem ołtarza – pamiętacie? – tak dziś pochylmy się nad symboliką ambony. Piękniej, naucza o niej ostatni Sobór Watykański II, który mówi, że we Mszy Świętej mamy dwa stoły: stół Eucharystii – ołtarz oraz stół słowa Bożego – ambonę. I jak w czasie Świętej Liturgii na ołtarzu składamy Bogu duchowe dary, a On przygotowuje dla nas ucztę i karmi nas swoim Ciałem i Krwią, tak na ambonie też daje nam pokarm – szczególne pożywienie dla ducha, którym jest Jego słowo. Zachęcam was, aby zawsze starać się słuchać czytań Liturgii Słowa, bo w nich przychodzi do nas słowo samego Boga. A jeśli Pan daje nam swoje słowo, to po to, aby nas nim ubogacić. Zatem możemy śmiało powiedzieć, że ambona jest dla nas stołem, oraz że na tym stole – Bóg karmi nas swoim słowem. Zachęcam was gorąco, aby naprawdę z wielką uwagą podchodzić do tej części Mszy Świętej, którą jest Liturgia Słowa.

Zatem zapytajmy się dobrego Boga – jaki w tę piękną czerwcową niedzielę przygotował dla nas duchowy pokarm? Myślę, że dziś warto na nowo usłyszeć to pytanie, które Pan Jezus stawia swoim uczniom – „Za kogo uważają Mnie tłumy?” (Łk 9, 18).... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 05.06.2016r.

Bóg z wszystkiego wyprowadza dobro

W dzisiejszej Ewangelii byliśmy świadkami wielkiego cierpienia kobiety po śmierci dziecka. Pan Jezus pochyla się nad cierpiącą kobietą i obdarza życiem jej syna. Nie ma chyba większej tragedii dla rodziców jak śmierć dziecka. W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach w każdy drugi piątek miesiąca odprawiane są nabożeństwa dla rodziców opłakujących śmierć swoich dzieci. Przychodzą oni po to, by prosić Jezusa o umocnienie. Równocześnie dają piękne świadectwo przyjęcia cierpienia z Bogiem. Pan Jezus, wskrzeszając zmarłych, chciał ukazać, że jest Panem życia i śmierci. I pragnął przygotować ludzi na największy cud – swoje zmartwychwstanie. Chrystus obiecuje nam coś bardziej cudownego, niż to, co uczynił dla młodzieńca z Nain, córki Jaira czy Łazarza, którym przywrócił życie. Po wskrzeszeniu wszyscy oni kiedyś zestarzeli się i umarli. Natomiast nam obiecuje Pan Jezus życie, które nigdy się nie skończy – życie wieczne. Dla wierzącego człowieka śmierć nie jest już żadną przegraną, nie jest klęską, która zamyka i kończy wszystko, śmierć jest zwycięstwem, które otwiera przed nami perspektywę nowego Bożego życia. W Chrystusie śmierć traci swoją zabójczą moc. Doświadczenie śmierci bliskiej osoby jest wielkim bólem, ale nawet z tak ciężkiego doświadczenia Bóg przy naszej współpracy może wyprowadzić dobro. Przekładem tego jest matka, która pozostawiła następujące świadectwo: „Minęły dwa lata od dnia, w którym straciliśmy naszego jedenastomiesięcznego synka, Dereka. Całe jego krótkie życie upłynęło na oddziałach intensywnej... Czytaj więcej


strzałka do góry