Rozważanie niedzielne – 16.10.2016r.

Wiara i modlitwa

Księga Wyjścia opowiada, jak to Mojżesz wypraszał zwycięstwo nad Amalekitami, trzymając ręce podniesione do góry. Ileż to ręce człowieka mogą powiedzieć, zwłaszcza te mocno spracowane. Trzeba tylko dobrze się im przypatrzeć. Chyba nie będzie żadnej przesady, jeśli powiemy, iż przez nie wypowiada się człowiek. Każdy człowiek, także kapłan, misjonarz, siostra zakonna. Każdy ruch czy gest człowieka coś oznacza, coś wyraża. Wielu ma ręce utrudzone, umęczone.

Szczególnie przykra jest niewdzięczność ludzi, dla których się pracuje. Jak musi być nieprzyjemnie duszpasterzowi, jeśli zamiast modlitwy w jego intencji, słyszy na swój temat plotki i oszczerstwa. Nie może na wdzięczność liczyć misjonarz pracujący gdzieś daleko. Jakże wielu nie mogło dogadać się z tubylcami, a niektórzy z własnymi przełożonymi kościelnymi czy władzami państwowymi. Ale byli na ogół wytrwali, bo wiedzieli, że pracują dla Pana. A On ceni wytrwałych i jest najsprawiedliwszym sędzią. Są też ręce opuszczone, bezradne, załamane. Czasami zdarza się, że ktoś przez lata przygotowywał się do wyjazdu na misje do Afryki czy Ameryki Południowej. Wytrwale uczył się trudnego języka, a tu nagle z powodu tropikalnej choroby, niejednokrotnie załamany musi wrócić do kraju ojczystego i zająć się innymi zadaniami. Ale są też ręce delikatne i promieniujące dobrocią, rozdające chleb potrzebującym.

Piękna jest scena podniesionych rąk Mojżesza. Te dwie ręce są zwrócone do Boga Najwyższego – gdyż wedle słów refrenu... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 09.10.2016r.

Wdzięczność za uzdrowienie

Pionierem pracy wśród trędowatych był polski kapłan – misjonarz bł. o. Jan Beyzym. W 1898 roku przybył na Madagaskar i uważnie przyglądał się warunkom, w których przyszło mu żyć i pracować. Krytycznie oceniał złe traktowanie ludzi chorych na trąd przez ludność miejscową, jak i przez kolonizatorów francuskich. W listach tak pisał:

„W jednej stancji mieści się cała rodzina z całym swoim majątkiem, jaki tylko posiada. Odziewają się ci nieszczęśliwi, w co kto ma: znajdzie gdzie, jaki stary worek lub coś w tym rodzaju, i już odziany. Pożywienie ich stanowi ryż przeważnie, którego trochę dostają, co tydzień z misji. Oprócz ryżu misja dać im nic więcej nie może, bo żyjemy z jałmużny. Rząd dał dla trędowatych kawał gruntu (ziemia licha, potrzebująca wiele uprawy, żeby coś poczciwego wydała), ale nic prócz tego. Ci spomiędzy chorych, co jeszcze mogą pracować, grzebią trochę tę ziemię i sadzą, co mogą dostać, np. maniok, pataty (rodzaj ziemniaków), fasolę, kukurydzę itp. Jednym słowem, nędza straszna, chodzą biedacy i świecą ranami, bo owinąć nie ma czym”.

„Rząd i krajowcy nie uważają trędowatych za ludzi, tylko za jakieś wyrzutki społeczeństwa ludzkiego. Wypędzają ich z miast i wsi, niech idą, gdzie chcą, byleby nie byli między zdrowymi – u nich trędowaty, to trędowaty, ale nie człowiek. Wielu z tych nieszczęśliwych włóczy się po bezludnych miejscach, póki mogą, aż wreszcie wycieńczeni padają i giną z głodu, przy drogach wielu żebrze,... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 25.09.2016r.

Ludzie beztroscy

Jak w każdą niedzielę, tak i dziś przyszliśmy do naszego kościoła, aby spotkać się z naszym Mistrzem, zasłuchać się w Jego mądrość i przyjąć Go w Najświętszej Eucharystii. Patrzymy z uwagą na postaci, które ukazało nam słowo Boże. Najpierw są to ludzie beztroscy na Syjonie i zadufani w Samarii, następnie ludzie walczący w dobrych zawodach i zachowujący przykazania, jak Tymoteusz, oraz bogacz i Łazarz w Ewangelii. Przebija się z tego Bożego pouczenia ważny rys charakteru, jakim jest z jednej strony zbytnie zatroskanie, z drugiej zaś beztroska. Jak wielu żyje między nami ludzi mających te cechy? Jedni „zabijają się”, aby zaspokoić swe nadmiernie rozrośnięte pragnienia, i są zatroskani o zbyt wiele, jak ewangeliczna Marta. Inni natomiast wszystko lekceważą i nie przejmują się dosłownie niczym w swoim życiu. Byleby przeżyć dziś, a jutro? To już ich kompletnie nie interesuje: „po nas, to choćby i potop”. Są to więc dwie postawy ułożone jako dwa przeciwległe bieguny, a prawdziwy charakter człowieka powinien oscylować gdzieś pomiędzy nimi: odpowiednia troska o życie i własne zbawienie.

Spójrzmy najpierw na ludzi beztroskich w dzisiejszych czytaniach biblijnych. Najpierw niech nas pouczy Amos, który wspaniale odmalował obraz ludzi beztroskich w jego epoce. Dla takich ważne jest to, aby było im teraz wygodnie i komfortowo. Ich celem jest zbytek: kość słoniowa i cenne dywany, najlepsze i najbardziej wykwintne pokarmy oraz przyjemna muzyka, drogie olejki i smakowite wino. To jest ich największa troska życia, aby to wszystko mieli. Reszta świata i życie człowieka ich nie obchodzi. Zwróćmy... Czytaj więcej


strzałka do góry