Kategorie Archiwum: Główna

Rozważanie na III Niedzielę Adwentu – „GAUDETE”

O życiu bardziej po Bożemu

Kontynuujemy naszą wspinaczkę górską ze św. Janem Chrzcicielem. Mówię o wspinaczce, bo pokonywanie swoich słabości wymaga trudu podnoszenia poprzeczki wymagań, co jest dość podobne do tego, jak podnosi się górskie zbocze. Można je próbować obejść łagodniejszą stroną, ale szczytu się nie zdobędzie bez podjęcia wysiłku! Wprawdzie w górach zdarzają się kolejki, ale w życiu duchowym nie ma windy do nieba… Tutaj musimy się zdobyć na trud, jeśli zamierzamy dotrzeć do szczytu.

Z pewnością nie myślimy w Adwencie o górach, chyba że ktoś już rozpoczął sezon narciarski, ale trudno to porównywać do wspinaczki. Niemniej taki moment roku jest dobry, aby pomyśleć o tych naszych życiowych szczytach, bo dzień sądny ponownego przyjścia Mesjasza też przyjdzie w najmniej dla nas odpowiednim momencie. Warto więc już dzisiaj pomyśleć o tym, na jakim poziomie jesteśmy – czy to pagórek, wyżyna czy zupełna depresja…

Wbrew pozorom nie brakuje ludzi zainteresowanych propozycją Boga na życie – jest tak zarówno dzisiaj, ale było tak i dwa tysiące lat temu! Do Jana Chrzciciela, który nie był gładkim, ogolonym filozofem, ale surowym ascetą, przychodzili ludzie, szukając recepty na życie bardziej po Bożemu. Byli wśród nich i celnicy, i żołnierze – a więc grupy społeczne będące poza nawiasem społeczności Izraela – przychodzili też zwyczajni obywatele… Owo pragnienie doświadczenia bliskości... Czytaj więcej

Rozważanie na II niedzielę adwentu

Z Bogiem żyć i dla niego umrzeć

Anna Charlier la Fosse była osobą sparaliżowaną, czytającą chętnie sceny z Ewangelii mówiące o cudownych uzdrowieniach ludzi nieuleczalnie chorych. Kiedy w jej dzielnicy Paryża w 1725 r. organizowano procesję Bożego Ciała, poprosiła domowników, aby pomogli jej usiąść na krześle ustawionym przed domem. Gdy nadciągnęli ludzie i dostrzegła monstrancję z Najświętszym Sakramentem, nagle rzuciła się na ziemię i zaczęła się czołgać aż dotarła pod stopy kapłana. Przy tym cały czas błagała Jezusa o uzdrowienie. Sądzono powszechnie, że padła ofiarą obłędu. Kiedy jednak próbowano ją usunąć z drogi, ona wstała o własnych siłach, samodzielnie dołączyła do procesji i razem z nią udała się do świątyni.

Jezus Eucharystyczny uzdrowił sparaliżowaną. Natomiast, mimo iż cudownie uleczona kobieta długo i wielokrotnie rozmawiała z młodym wtedy Wolterem, pozostał on do śmierci wrogiem chrześcijaństwa. Łatwiej bowiem przywrócić do zdrowia ciało niż duszę. W tym drugim wypadku potrzebna jest współpraca człowieka, wyrażająca się w odpowiednim odczytaniu Bożych znaków. Dzisiaj takim Bożym znakiem dla nas jest św. Jan Chrzciciel. Przemawia zarówno przykładem swojego życia, jak i śmierci.

Bóg powołał go do tego, aby przygotował Mu drogę do ludzkich serc. Zanim jednak podjął się zleconego sobie zadania, zadbał o przygotowanie Bogu drogi do własnego serca, tak aby później nikt nie... Czytaj więcej

Rozważanie na I niedzielę adwentu

O końcu według Adwentu

Wita nas dzisiaj fioletowy akcent kolorystyki – szaty liturgiczne, wystrój ołtarza – kolor wyznacza pewną „tajemnicę” przestrzeni spotkania z Bogiem, o czym dobrze wiedzą ludzie zainteresowani światem ikon. Tłem naszej modlitwy liturgicznej staje się ta barwa fioletu, koloru wyrażającego ascezę – nie jest to radość, ale powaga. Z powagą chciejmy wejść w to pierwsze spotkanie adwentowe z Panem.

Liturgia Słowa wlewa w nasze serca nadzieję, ale w Ewangelii ta nadzieja zdaje się być zachwiana. Wszystko za sprawą opisu końca świata, bo Adwent, który rozpoczęliśmy, jest czasem budzenia świadomości, że życie chrześcijan jest nieustannym oczekiwaniem na wypełnienie nadziei spotkania z Mesjaszem, który powróci na ziemię w sposób jak najbardziej widoczny! To oficjalne przybycie Jezusa Chrystusa będzie dostrzegalne dla każdego, nie jak to miało miejsce w przypadku pierwszego Jego przyjścia w ludzkim ciele, w Betlejem. My jednak zwykliśmy w Adwencie cofać się wstecz w rozpamiętywaniu historii Narodzenia, które już miało miejsce, a nie pochylamy się z taką pieczołowitością nad tym, co się dopiero ma wydarzyć! To jakiś dysonans – zaburzenie pewnej harmonii naszej religijności. Jezus nas upomina od pierwszego dnia tego Adwentu – czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym. To wyraźne zaproszenie do uważnego przeżywania codzienności, ale i do dojrzewania... Czytaj więcej


strzałka do góry