Kategorie Archiwum: Główna

Rozważanie niedzielne – 18.09.2016r.

Życie ciche i spokojne

Przyszliśmy dziś do naszego kościoła, aby spojrzeć nieco dokładniej w głębię naszych serc i umysłów oraz zjednoczyć się z Jezusem przez tajemnicę Komunii Świętej. Ta nasza droga z domu do kościoła, którą co tydzień przemierzamy, jest jedną z najważniejszych „ścieżek”, którymi z pewnością dojdziemy do królestwa niebios. Nie da się bowiem zdobyć nieba i być z Bogiem zjednoczonymi w wieczności, gdy nie jesteśmy z Nim tu w doczesności. Jeśli ktoś chce w przyszłości „żniwować”, musi najpierw zasiewać, a jeśli ktoś chce posiadać wiedzę, musi się uczyć. Dzisiejsza Liturgia Słowa przybliża nam ważną prawdę, która jest jedną z istotnych spraw Bożego królestwa, a mianowicie wagę życia cichego i spokojnego. Dokładnie o tym mówi dziś św. Paweł w drugim czytaniu, gdy zachęca, abyśmy modlili się za wszystkich, „abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne”.

W tym kontekście spójrzmy na sprawę proroctwa Amosa, który zaprezentował nam wielką niesprawiedliwość społeczną obecną w jego epoce. Ludzie bogaci byli bardzo niespokojni o swe zyski i dużo rozmawiali ze sobą o niewygodnym dla nich Bożym prawie, które zakazywało w szabat pracy i handlu. Jakbyśmy dziś patrzyli na wielu krzykliwych ludzi, którzy mają takie samo zdanie. Ludziom, którzy chcą się bogacić za wszelką cenę bardzo przeszkadza Bóg i Jego przykazania! Dla takich ludzi nie liczy się także drugi człowiek, którego, jak to opisał Amos, sprzedają za parę sandałów. Rzeczy materialne są dla owych ludzi ważniejsze niż... Czytaj więcej

Rozważanie na niedzielę 11.09.2016r.

Jestem synem marnotrawnym

Sławny grecki matematyk, Euklides, żyjący w IV w. przed Chr., miał ucznia, młodego arystokratę, który po rozwiązaniu pierwszego zadania geometrycznego nie ukrywał rozczarowania. Zwyczajna intelektualna łamigłówka wydawała mu się czymś mało przydatnym i dlatego uznał, iż nie opłaca się uczyć. Wówczas Euklides kazał niewolnikowi dać mu obola, skoro nie jest on w stanie robić czegoś, z czego nie odniesie materialnej korzyści.

W dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami bolesnego dojrzewania młodszego syna. Opuszcza on dom rodzinny, przekonany, że korzystanie z życia za łatwo zdobyte pieniądze jest najlepszym pomysłem na przyszłość. Tymczasem okazuje się on całkowicie nieprzygotowany na samodzielność. Nie umie zarządzać odziedziczonym majątkiem. Kieruje się zasadą: „łatwo przyszło, łatwo poszło”. Dla niego najważniejszym dobrem jest przyjemność. Skoro przestaje mu odpowiadać rola syna w domu kochającego ojca, to musi polubić nową rolę, rolę świniopasa. Zastanawia postawa ojca. On nie zatrzymuje syna. Nie robi mu awantury. Szanuje jego wybór, choć musiał on boleśnie zranić kochającego ojca.

Podobnie postępuje Bóg. Widzi, że człowiek go opuszcza, a jednak na to zezwala. Wyżej niż Stwórcę wielu stawia dobra doczesne. Oddają swoje serca karierze, bogactwu czy wygodzie życia. Tym niemniej Bóg szanuje wolne ludzkie wybory. Człowiek musi sam odkryć właściwą hierarchię wartości. Ojciec Niebieski czeka cierpliwie na ludzką decyzję nawrócenia i powrotu. Jest ona możliwa jedynie wtedy,... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 04.09.2016r.

Tożsamość Jezusowego ucznia

A szły za Nim wielkie tłumy. (…) Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem (Łk 14, 25. 27).

Jezus gromadził przy sobie wielu ludzi, często wędrowały za Nim tłumy. Św. Łukasz zwraca jednak uwagę na rzecz o wiele ważniejszą niż liczba tych, którzy do Niego przychodzili. Dla ewangelisty liczy się tożsamość ucznia Jezusa. Z tego tylko, że ktoś przyszedł do Jezusa, że za Nim wędruje, nie wynika, że jest Jego uczniem. Patrzenie na tłumy i utożsamianie ich z uczniami Jezusa to bardzo poważny błąd, który wielu dziś popełnia. Jezusowi nie chodziło o tłumy, tylko o uczniów. Kto jest uczniem Jezusa? – oto pytanie, które szczególnie interesowało św. Łukasza.

Jezus zaś postawił sprawę bardzo radykalnie, to stosunek do cierpienia decyduje o tym, czy jest się Jego uczniem. Z ciężarem cierpienia trzeba się zmierzyć. W tekście użyte jest greckie słowo bastadzo. Znaczy ono: unieść, wytrzymać, rozważać. Te trzy elementy wskazują na jakość podejścia do cierpienia Jezusowego ucznia.

Cierpienie Jezusa

Ten, kto niesie swój krzyż, idąc za Mną, jest moim uczniem. Nie ma innego kryterium. Tak Jezus uczył i taki przykład pozostawił. Sam pokazał, jak przy krzyżu należy wytrwać. Jego krzyż był znacznie większy i o wiele cięższy niż drewniane belki, na których skonał. Samo cierpienie może mieć bowiem różną... Czytaj więcej


strzałka do góry