Rozważanie na niedzielę 15 stycznia

Świadectwo

Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie:

„Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym (J 1, 33-34).

Jan Chrzciciel usłyszał głos Boga, zobaczył Ducha zstępującego na Jezusa i polał wodą Jezusa, udzielając Mu chrztu. To właśnie wtedy odkrył, że Jezus jest Synem Bożym i wtedy dał temu świadectwo. Sens gramatyczny zwrotu „ujrzałem i daję świadectwo” jest jeszcze głębszy. Perfectum czasownika „ujrzałem” można przełożyć jako: ujrzałem, więc wiem, dlatego daję świadectwo. Jak gdyby Jan chciał powiedzieć: Odkryłem to, czego całe życie szukałem i daję temu świadectwo teraz, będę je dawał także w przyszłości, aż przyjdzie czas, gdy moje świadectwo stanie się męczeństwem. Wtedy powiem Bogu po raz ostatni na ziemi, że Jezus jest Synem Bożym. Ja, świadek Jan, największy spośród świadków narodzonych z niewiasty.

Świadek

Kim był świadek i jaka była jego rola w świecie, w którym składał swoje świadectwo św. Jan Chrzciciel? Na określenie pojęcia „świadek” język grecki używa terminu „martys”. Od tego słowa pochodzą także polskie określenia takie jak „męczennik, męczeństwo” czy też „martyrologia”. Męczennik oznacza więc dla nas świadka.

Trzeba jednak pamiętać, że w świecie antycznym świadkiem był ten, kto dysponował pewną siłą czy władzą. Był ważny w czasie zawierania umów. Wzywano wtedy świadka, który miał być gwarantem, że wszystko zostanie zrealizowane tak, jak zostało ustalone.

Gdyby zatem któraś ze stron nie chciała dotrzymać umowy, próbowała się wycofać, należało wezwać świadka, który był w stanie wyegzekwować wcześniej ustalone warunki. Świadek miał więc pomóc w dotrzymaniu warunków umowy, a gdy to było konieczne, mógł odwołać się do swojej siły lub władzy, by wywierać odpowiednią presję, by karać.

Choć świadek stał na straży praworządności, to jednak nigdy nie oddawał życia za prawdę. To nie było jego rolą, tego od niego nie oczekiwano. Wystarczyła siła jego słowa lub siła jego urzędu. To pokazywało, że racja leży po jego stronie.

To się jednak zmieniło w chrześcijaństwie. Świadek stał się męczennikiem. Jezus pokazał, że jest siła o wiele większą niż siła słowa, siła autorytetu czy siła urzędu. Jego siłą stała się dobrowolnie przyjęta śmierć, która pokazała, gdzie jest prawda i kto ma rację.

Siłą męczennika jest zawsze jego śmierć, choć w ludzkich oczach może być traktowana jako przejaw słabości. Tę prawdę o sile świadectwa danego przez śmierć odkryły miliony chrześcijan.

Kowal męczenników[1]

Kowal męczenników, kowal świadków, tak określano ks. Luisa Ortegę, meksykańskiego kapłana. Gdy go zastrzelono 15 sierpnia 1926 roku, miał 56 lat. Podczas prześladowań, które miały miejsce w Meksyku, podtrzymywał na duchu swoich katechistów, aby zawsze pozostawali wierni Jezusowi. Sam też bardzo często wykorzystywał święta męczenników, by mówić o znaczeniu i łasce męczeństwa, o łasce świadectwa złożonego Bogu. O sobie mówił często: obym należał do grona męczenników. Chciał być wiarygodnym świadkiem prawdy, którą kiedyś nad Jordanem odkrył św. Jan Chrzciciel, że Jezus jest Synem Bożym.

W swojej pracy duszpasterskiej utworzył ruch młodych chrześcijan gotowych na męczeństwo. Pewnego dnia, gdy zapytał słuchaczy, czy gotowi są na śmierć, wszyscy podnieśli ręce, a jeden z nich, Manuel Morales, był już wtedy człowiekiem żonatym. Wobec takiej sytuacji ksiądz powiedział mu: „Ty nie, jesteś żonaty i masz dzieci”. W odpowiedzi usłyszał słowa: „Ojcze, Bóg jest Ojcem i będzie czuwał nad nimi”. Tak też się stało.

Ks. Luisa Ortegę pojmano w nocy. „Odprawiałeś msze, chrzciłeś i błogosławiłeś po kryjomu małżeństwa, łamiąc prawa generała Callesa” – usłyszał w momencie zatrzymania. Uwięziono go w magistracie z grupą młodzieńców ze jego ruchu i rozstrzelano wraz z nimi, w tym i Manuela Moralesa. Wszyscy dali świadectwo, że Jezus jest Synem Bożym.

*

Podziękujmy Jezusowi, że zechciał stać się świadkiem, męczennikiem. Podziękujmy św. Janowi Chrzcicielowi i wszystkim męczennikom za świadectwo, które pozostawili nam swoją śmiercią. Prośmy, byśmy nigdy nie lekceważyli ich świadectwa i sami gotowi byli na przyjęcie próby.

 


[1]   F. Gonzalez, 28 męczenników meksykańskich, w: Communio Męczennicy XX wieku, t. 14, s. 131.

 


strzałka do góry