Rozważanie niedzielne – 26.04.2015r.

Nasz duszpasterz
Ja jestem dobrym pasterzem (J 10,11). Chrystus mówi tak o sobie. W tym momencie wróćmy myślami do rozmowy Chrystusa z pewnym młodzieńcem. Jak pamiętamy, młodzieniec zwraca się do Jezusa w słowach: „Nauczycielu dobry”. Zatrzymując się na słowach młodzieńca, Chrystus uświadamia słuchaczy, że tylko Bóg jest dobry. Wniosek nasuwa się jeden, że Chrystus podkreśla swoje boskie posłannictwo.

Być duszpasterzem
Dobrym Pasterzem jest tylko zmartwychwstały Chrystus, ale zostawił tu na ziemi duszpasterzy, jako swoich widzialnych zastępców. Im to powierzył pieczę nad swoją owczarnią. Kiedy przekazywał władzę pasterską Piotrowi, polecił mu, aby pasł Jego owce. Owce, czyli wierzący, nie są własnością duszpasterzy, oni są własnością samego Boga. To tak, jak dzieci nie są własnością rodziców. Rodzice są jedynie współpracownikami Boga. Oni dostali od Boga wspaniały dar współstwarzania nowego człowieka.
Chrystus powołując duszpasterzy, żąda od nich jednocześnie określonej postawy, zachowań i sposobu sprawowania pieczy nad Jego owczarnią.
Duszpasterz powinien znać powierzone mu owce. Ale nie tylko z imienia i nazwiska. On powinien mieć informację o warunkach życia, o zdrowiu, kłopotach i radościach. Ta wiedza jest mu niezbędna, aby mógł owce kochać, a co z tego wynika, troszczyć się o nie.
Owce powinny znać swojego pasterza. Winny więc uczestniczyć w radościach i smutkach, jakie niesie codzienne życie w danej parafialnej wspólnocie.

Zadania duszpasterzy
Duszpasterz powinien troszczyć się o odpowiedni pokarm dla swoich owiec. Musi ciągle zabiegać o odpowiednie pastwiska, a także o zdrową wodę. Dziś wystarczy włączyć telewizor, radio, Internet, czy wziąć do ręki prasę, żeby doświadczyć, jak bardzo wielu jest specjalistów od duszpasterstwa. Jak wielu jest tych, którzy deklarują się jako wierzący znawcy. A tak naprawdę nie mają oni nic wspólnego z troską o przekazywanie prawdziwej wiary. W tym miejscu warto przypomnieć mocne Chrystusowe „biada” skierowane do tych pasterzy, którzy chcą dawać owcom swój pokarm, a nie Boży pokarm. Dziś tych pasterzy, którzy pragną jedynie swojej chwały, można spotkać przed telewizyjnymi kamerami. Sieją oni ferment i niszczą podatne na wpływy jednostki.
Duszpasterz wreszcie ma bronić owce przed nadchodzącym wilkiem. Owca sama nie jest w stanie uchronić się przed tym zdradzieckim niebezpieczeństwem. Owca to stworzenie bezbronne i łatwo może stać się łupem złodzieja lub wilka. Każda wspólnota ma wielu wrogów. Atakowana jest od zewnątrz. W tym przypadku obrona jest dużo łatwiejsza. Na przestrzeni historii mieliśmy wiele tego przykładów, kiedy to zakazywano chodzenia do kościoła czy też publicznego wyznawania swojej wiary. Duszpasterze wtedy potrafili skutecznie obronić swoje owce. Niektórzy nawet oddali swoje życie właśnie w obronie owiec. Przykładem może tu być bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Bardziej jednak niebezpieczne są wilki w owczej skórze. Wchodzą one do owczarni. Przez jakiś czas przebywają wśród owiec i stosując diabelskie metody zasiewania wątpliwości i niepokoju, chcą zabić owce zatrutym pokarmem. Te niebezpieczeństwa wymagają od duszpasterzy wielkiej mądrości i roztropności.

Moja odpowiedzialność
Kiedy dziś wsłuchujemy się w słowa Chrystusa i uświadamiamy sobie niebezpieczeństwa, jakie grożą Jego owczarni, chciejmy zauważyć także naszą rolę i zadanie, jakie stawia przed nami fakt włączenia nas do Chrystusowej owczarni. My przecież mamy obowiązek wspierać naszych duszpasterzy. Mamy być dla nich pomocą. Życzliwe słowo i modlitwa, a kiedy trzeba opowiedzenie się po ich stronie, powinno wypływać z głębi naszego serca, a w przypadku powstania jakichkolwiek wątpliwości, powinniśmy je rozwiązywać w bezpośrednim spotkaniu z naszym duszpasterzem.


strzałka do góry