Rozważanie niedzielne – 25.09.2016r.

Ludzie beztroscy

Jak w każdą niedzielę, tak i dziś przyszliśmy do naszego kościoła, aby spotkać się z naszym Mistrzem, zasłuchać się w Jego mądrość i przyjąć Go w Najświętszej Eucharystii. Patrzymy z uwagą na postaci, które ukazało nam słowo Boże. Najpierw są to ludzie beztroscy na Syjonie i zadufani w Samarii, następnie ludzie walczący w dobrych zawodach i zachowujący przykazania, jak Tymoteusz, oraz bogacz i Łazarz w Ewangelii. Przebija się z tego Bożego pouczenia ważny rys charakteru, jakim jest z jednej strony zbytnie zatroskanie, z drugiej zaś beztroska. Jak wielu żyje między nami ludzi mających te cechy? Jedni „zabijają się”, aby zaspokoić swe nadmiernie rozrośnięte pragnienia, i są zatroskani o zbyt wiele, jak ewangeliczna Marta. Inni natomiast wszystko lekceważą i nie przejmują się dosłownie niczym w swoim życiu. Byleby przeżyć dziś, a jutro? To już ich kompletnie nie interesuje: „po nas, to choćby i potop”. Są to więc dwie postawy ułożone jako dwa przeciwległe bieguny, a prawdziwy charakter człowieka powinien oscylować gdzieś pomiędzy nimi: odpowiednia troska o życie i własne zbawienie.

Spójrzmy najpierw na ludzi beztroskich w dzisiejszych czytaniach biblijnych. Najpierw niech nas pouczy Amos, który wspaniale odmalował obraz ludzi beztroskich w jego epoce. Dla takich ważne jest to, aby było im teraz wygodnie i komfortowo. Ich celem jest zbytek: kość słoniowa i cenne dywany, najlepsze i najbardziej wykwintne pokarmy oraz przyjemna muzyka, drogie olejki i smakowite wino. To jest ich największa troska życia, aby to wszystko mieli. Reszta świata i życie człowieka ich nie obchodzi. Zwróćmy... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 18.09.2016r.

Życie ciche i spokojne

Przyszliśmy dziś do naszego kościoła, aby spojrzeć nieco dokładniej w głębię naszych serc i umysłów oraz zjednoczyć się z Jezusem przez tajemnicę Komunii Świętej. Ta nasza droga z domu do kościoła, którą co tydzień przemierzamy, jest jedną z najważniejszych „ścieżek”, którymi z pewnością dojdziemy do królestwa niebios. Nie da się bowiem zdobyć nieba i być z Bogiem zjednoczonymi w wieczności, gdy nie jesteśmy z Nim tu w doczesności. Jeśli ktoś chce w przyszłości „żniwować”, musi najpierw zasiewać, a jeśli ktoś chce posiadać wiedzę, musi się uczyć. Dzisiejsza Liturgia Słowa przybliża nam ważną prawdę, która jest jedną z istotnych spraw Bożego królestwa, a mianowicie wagę życia cichego i spokojnego. Dokładnie o tym mówi dziś św. Paweł w drugim czytaniu, gdy zachęca, abyśmy modlili się za wszystkich, „abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne”.

W tym kontekście spójrzmy na sprawę proroctwa Amosa, który zaprezentował nam wielką niesprawiedliwość społeczną obecną w jego epoce. Ludzie bogaci byli bardzo niespokojni o swe zyski i dużo rozmawiali ze sobą o niewygodnym dla nich Bożym prawie, które zakazywało w szabat pracy i handlu. Jakbyśmy dziś patrzyli na wielu krzykliwych ludzi, którzy mają takie samo zdanie. Ludziom, którzy chcą się bogacić za wszelką cenę bardzo przeszkadza Bóg i Jego przykazania! Dla takich ludzi nie liczy się także drugi człowiek, którego, jak to opisał Amos, sprzedają za parę sandałów. Rzeczy materialne są dla owych ludzi ważniejsze niż... Czytaj więcej

Rozważanie na niedzielę 11.09.2016r.

Jestem synem marnotrawnym

Sławny grecki matematyk, Euklides, żyjący w IV w. przed Chr., miał ucznia, młodego arystokratę, który po rozwiązaniu pierwszego zadania geometrycznego nie ukrywał rozczarowania. Zwyczajna intelektualna łamigłówka wydawała mu się czymś mało przydatnym i dlatego uznał, iż nie opłaca się uczyć. Wówczas Euklides kazał niewolnikowi dać mu obola, skoro nie jest on w stanie robić czegoś, z czego nie odniesie materialnej korzyści.

W dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami bolesnego dojrzewania młodszego syna. Opuszcza on dom rodzinny, przekonany, że korzystanie z życia za łatwo zdobyte pieniądze jest najlepszym pomysłem na przyszłość. Tymczasem okazuje się on całkowicie nieprzygotowany na samodzielność. Nie umie zarządzać odziedziczonym majątkiem. Kieruje się zasadą: „łatwo przyszło, łatwo poszło”. Dla niego najważniejszym dobrem jest przyjemność. Skoro przestaje mu odpowiadać rola syna w domu kochającego ojca, to musi polubić nową rolę, rolę świniopasa. Zastanawia postawa ojca. On nie zatrzymuje syna. Nie robi mu awantury. Szanuje jego wybór, choć musiał on boleśnie zranić kochającego ojca.

Podobnie postępuje Bóg. Widzi, że człowiek go opuszcza, a jednak na to zezwala. Wyżej niż Stwórcę wielu stawia dobra doczesne. Oddają swoje serca karierze, bogactwu czy wygodzie życia. Tym niemniej Bóg szanuje wolne ludzkie wybory. Człowiek musi sam odkryć właściwą hierarchię wartości. Ojciec Niebieski czeka cierpliwie na ludzką decyzję nawrócenia i powrotu. Jest ona możliwa jedynie wtedy,... Czytaj więcej


strzałka do góry