Rozważanie niedzielne – 17.08.2014r.

Rozważania na temat wiary

Niewiasty w Ewangelii

Na kartach Ewangelii przesuwa się przed naszymi oczyma wiele kobiet, różnego wieku i stanu. Spotykamy kobiety dotknięte chorobą czy cierpieniem fizycznym, jak owa, która „miała ducha niemocy; była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować”, jak teściowa Szymona, która „leżała w gorączce”, czy jak kobieta cierpiąca „na upływ krwi”. Każda z nich doznała uzdrowienia. Jest też córka Jaira, którą Jezus przywraca do życia. Jest jeszcze wdowa z Nain, której Jezus przywraca do życia jedynego syna. Jest to wreszcie Kananejka, kobieta, która zasługuje na słowa szczególnego uznania ze strony Chrystusa z powodu swej wiary, pokory i takiej wielkości ducha, na jaką może się zdobyć tylko serce matki: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” (Jan Paweł II, List apostolski „Mulieris dignitatem”, 13).

Kobieta kananejska

Czy Jezus chciał upokorzyć ową kobietę, ignorując jej prośbę, a później odpowiadając niegrzecznie? Czy Boga trzeba prosić o to, czego jako ludzie, Jego dzieci, potrzebujemy? Kobieta kananejska, zatroskana o swoją chorą córkę matka, z pewnością wzbudza naszą sympatię. Prawdopodobnie wiele już słyszała o Jezusie z Nazaretu, o Jego nauce i uzdrowieniach, których dokonywał. Nie zawahała się więc wyjść Jezusowi naprzeciw z głośnym błaganiem: Zmiłuj się nade mną. Moja córka cierpi! Jest zdeterminowana i gotowa na wszystko. Nie zraża się milczeniem Jezusa. Nie zraża się Jego szorstką odmową. Targuje się z Nim i argumentuje, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by jej pomógł, choć jest obca. Wie, że nic się jej nie należy, ale wie też, że może prosić. W tej prośbie zatroskanej matki wyraża się jej wiara w Jezusa cudotwórcę, wiara w Jego dobroć i miłosierdzie.

Uparta wiara

Postawa upartej w swoich dążeniach kobiety kananejskiej stawia nas wobec pytania o naszą wiarę. Jezus chwali wielkość wiary kobiety kananejskiej i jednocześnie boleje nad niewiarą Żydów. Mieli oni bardzo konkretne wyobrażenia o obiecanym Mesjaszu. Jezus, taki jaki przyszedł, taki jaki był w swoich słowach i czynach, nie pasował do ich wizji i oczekiwań. Nie był spełnieniem ich marzeń. Czy może być co dobrego z Nazaretu? – pytali pogardliwie.

Pytania o jakość naszej wiary

Po dwudziestu wiekach nie brak i wśród chrześcijan takich, którzy dokładnie wiedzą, jaki Bóg jest i co powinien czynić. A kiedy Pan Bóg okazuje się być inny niż Go sobie wyobrażają, gotowi są obrazić się na Niego. Pytają wtedy: „Gdzie jest Bóg? Jak Bóg może coś takiego dopuścić?”. Jak zatem wygląda moja wiara?

Osobista relacja z Chrystusem

Podczas pielgrzymki do Polski Benedykt XVI mówił w Warszawie, że wiara nie oznacza jedynie przyjęcia określonego zbioru prawd dotyczących tajemnic Boga, człowieka, życia i śmierci oraz rzeczy przyszłych. Wiara polega na głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem, relacji opartej na miłości Tego, który nas pierwszy umiłował, aż do całkowitej ofiary z siebie. Jak więc kształtuje sie moja osobista relacja z Jezusem? Jaka jest jej jakość i trwałość?

Modlitwa pełna wiary

Bezimienna kananejska kobieta wierzyła mocno i niewzruszenie. Wyrazem tej jej prostej, a zarazem głębokiej wiary była prośba o ratunek dla córki. Miała to, czego często nam brakuje w modlitwie: pokorę, wytrwałość, cierpliwość i przekonanie, że zostanie wysłuchana. Wielu chrześcijan powątpiewa w sensowność modlitwy. Wielu ją porzuciło. A może modlimy się bez wiary? Wypowiadamy jakieś modlitewne formułki, ale gdzie jest wtedy nasze serce? Jezus wskazuje tę pokorną kobietę jako przykład niewzruszonej wiary. Uporczywość, z jaką prosi o pomoc, to dla nas zachęta, byśmy nigdy nie upadali na duchu i nie tracili nadziei nawet w chwilach najtrudniejszych prób życiowych. Pan nie zamyka oczu na potrzeby swoich dzieci, a jeśli czasem wydaje się nieczuły na ich prośby, to dlatego, że chce wystawić je na próbę i udoskonalić ich wiarę (Benedykt XVI, Anioł Pański, 14 sierpnia 2005 r.).


strzałka do góry