Rozważanie na Niedzielę Synodalną

14. niedziela synodalna (30 września 2018 r.)

 

WYCHOWANIE DZIECI I MŁODZIEŻY W RODZINIE

Słowo na Niedzielę Synodalną

 

„Wychowywanie na wzór Chrystusa”

Jak łatwo jest mówić dzieciom, co mają robić i jakie powinny być. W tym – jako dorośli – jesteśmy ekspertami. Świetnie odnajdujemy się w prawieniu mądrych nauk. Czy jednak na tym powinno polegać wychowanie dzieci i młodzieży w rodzinie? Spróbujmy się nad tym zastanowić przeżywając w naszej diecezji kolejną niedzielę synodalną. Wszyscy bowiem zgadzamy się co do tego, że dzieci powinno się wychowywać – problem jednak w tym, że nie do końca wiemy jak to robić. Mamy dobre chęci, ale często czujemy się bezradni. Na szczęście mamy w tym dobrego Nauczyciela.

W dzisiejszej Ewangelii św. Jan właśnie w taki sposób określa Jezusa. Zwraca się do Niego – „Nauczycielu”. To nie przypadek. W Ewangeliach słowo „Nauczyciel” (Rabbi, Rabbuni) w odniesieniu do Jezusa pojawia się 17 razy, a jeszcze bardziej adekwatne określenie „Mistrz”, aż 48 razy. On jest tym, który nieustannie wychowuje swoich uczniów, formuje ich. W ten sposób staje się wzorem dla każdego, kto chce wychowywać. Jeśli więc pytamy się – „jak wychowywać?”, to odpowiedź brzmi – „na wzór Chrystusa”. Skoro – zgodnie z hasłem V Synodu Diecezji Tarnowskiej – chcemy budować „Kościół na wzór Chrystusa”, to wszyscy wychowawcy w tym Kościele powinni być „na wzór Chrystusa”. Taki też powinien być sposób, w jaki wychowują. Do tego właśnie zobowiązali się małżonkowie w dniu swojego ślubu. Wszyscy,... Czytaj więcej

Rozważanie na niedzielę synodalną – 26.08.2018r.

13. niedziela synodalna (26 sierpnia  2018 r.)

 

PRZEKAZ WIARY W RODZINIE

 

Historia dzieje się w Poznaniu. Głęboki socjalizm. Programowa laicyzacja. Wówczas do szkół i przedszkoli chodziły specjalnie szkolone (i opłacane) osoby, które uświadamiały dzieci, że Pana Boga nie ma. Do przedszkola przychodzi pan i siada z dziećmi na podłodze. Pokazuje obrazki i pyta: „Co to jest?”. „Drzewko” – odpowiadają dzieci. „A skąd wiecie, że to jest drzewko?”. „Bo rośnie w lesie albo w parku”. „A to?” – pan pokazuje kolejne obrazki. „Domek! Samochód! Rowerek!” – chórem odpowiadają dzieci. Po takim przygotowaniu pokazuje obrazek Matki Bożej Częstochowskiej. „A co to jest?”. „Matka Boża!”. „A skąd wiecie?”. „Taki obrazek jest w kościele. A ja mam nad łóżkiem!”. „A widzieliście Matkę Bożą jak chodzi po ulicy?”. Cisza… Po chwili pan pokazuje krzyż i przystępuje do ataku: „A widzieliście Pana Jezusa z Matką Bożą, jak chodzą po ulicach pod rękę?”. Cisza… „No właśnie, bo nie ma Pana Jezusa i nie ma Matki Bożej. To sobie tylko dorośli wymyślili”. Na to wstaje sześciolatek i z zaciśniętymi piąstkami odpowiada zdecydowanym głosem: „Proszę pana, mój tatuś jest bardzo mądry, on jest profesorem i uczy studentów. On codziennie klęka przed krzyżem i się modli. On nie klękałby przed kimś, kogo nie ma!”. Tym sposobem malec zakończył wszelkie światopoglądowe dyskusje.

Czytaj więcej

Rozważanie na 12 Niedzielę Synodalną

RELACJE W RODZINIE WIELOPOKOLENIOWEJ

Młodzi idą szybciej, ale to starsi znają drogę” – to przysłowie dobrze opisuje relacje między dwoma pokoleniami. Wydaje się, że przemawia ono na korzyść osób starszych, bo to „oni znają drogę”. A przecież na nic zda się nawet najszybszy marsz, jeśli nie wiemy, dokąd zmierzamy. I wydaje się, że właśnie ten błąd popełnia młode pokolenie – coraz szybciej biegnie, jeździ coraz szybszymi samochodami, lata coraz szybszymi samolotami… ale samo nie wie dokąd. Jednak warto spojrzeć na to przysłowie od innej strony. Otóż cóż nam z tego, że dobrze znamy drogę do celu, jeśli nie mamy już sił, żeby nią iść, kiedy ledwo trzymamy się na nogach. W takiej sytuacji cel jest równie odległy jak wtedy, gdy nie wiemy dokąd zmierzamy. Jaki z tego wniosek? Młodzi i starsi potrzebują siebie nawzajem. Bo młodzi mają siły, a starsi znają drogę. „Wymiana darów” – tak najkrócej można by opisać właściwe relacje w rodzinie wielopokoleniowej. I właśnie nad tymi relacjami między dziećmi, młodzieżą, rodzicami i dziadkami chcemy się zastanowić w czasie kolejnej niedzieli synodalnej.

W jednym ze swoich wierszy ks. Jan Twardowski pisze takie słowa: „Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka / gdyby wszyscy byli silni jak konie / gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości / gdyby każdy miał to samo / nikt nikomu nie byłby potrzebny”. Wydaje się, że świat, w którym każdy byłby samowystarczalny, to byłby bardzo smutny świat. Dlatego Bóg w swojej nieskończonej mądrości tak ukształtował rodzinę, abyśmy się nawzajem potrzebowali i uzupełniali.... Czytaj więcej


strzałka do góry