Rozważanie na niedzielę 13 sierpnia

Odwagi, nie bójcie się

Apostołowie wypłynęli na pełne morze, bo tak nazywane jest jezioro Genezaret, bez Jezusa. No i stało się. Łódź miotana falami zaczęła tonąć. Nie wiadomo jakby się ta historia zakończyła, gdyby nie Chrystus, który pojawia się we mgle i wszystko dobrze się kończy. Jaki z tego wniosek? Bez Chrystusa zawsze jest człowiekowi źle na ziemi.

1. Pan Jezus jest ratunkiem

Pan Jezus ratuje apostołów pływających po wzburzonych falach jeziora Genezaret. On ratuje także i nas, gdy zagrażają nam jakieś niebezpieczeństwa. Wtedy mówi do nas: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się (Mt 14, 27). Zaufajmy Jezusowi jak zaufały Mu wybrane przez Maryję sto lat temu dzieci z Fatimy. Kiedy w drugim, czerwcowym, widzeniu Maryja wyjawiła najstarszej z tej trójki dzieci – Łucji, że Hiacynta i Franciszek wkrótce mają umrzeć, Łucja przestraszyła się, ale usłyszała słowa otuchy: „Nie trać odwagi! Ja cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twym schronieniem i drogą, która cię poprowadzi do Boga”.

Dziś, trzynastego sierpnia, w wielu naszych parafiach odbędą się wieczorem nabożeństwa fatimskie. Przypomnijmy sobie, co się wydarzyło sto lat temu. Wybrańcy niebios – Łucja, Franciszek i Hiacynta miały już za sobą trzy widzenia: w maju, czerwcu i lipcu. Już w czasie pierwszego widzenia, 13 maja, Maryja zapytała dzieci: „Czy chcecie ofiarować się Bogu, przyjmując każde cierpienie, które On zechce na was zesłać,... Czytaj więcej

Rozważanie na 6 sierpnia – Przemienienie Pańskie

Droga na szczyt i zdobycie szczytu przemieniają

16 października 1978 roku, kiedy w Rzymie zgromadzenie kardynałów wybierało nowego papieża Jana Pawła II, w tym samym czasie tysiące kilometrów dalej na najwyższy szczyt świata – górę Mont Everest wchodziła Polka Wanda Rutkiewicz. Z najwyższego szczytu ziemi zabrała ze sobą kilka kamieni. Kiedy rok później w czerwcu 1979 roku spotkała się z Janem Pawłem II, podarowała mu jeden z kamieni ze szczytu Mont Everestu. A Papież powiedział do niej: „Tego samego dnia oboje weszliśmy tak bardzo wysoko…”.

Różne są górskie szczyty. Łączy je jedno, ich zdobycie wymaga dużego wysiłku. Mimo to idzie się na nie jakby wbrew logice. Ale gdy się je zdobędzie, wraca się stamtąd innym. Sama droga człowieka zmienia. Ze szczytu wszystko widzi się inaczej, z zupełnie innej perspektywy. Jakby człowiek był bliżej nieba, jakby dużo, dużo niżej zostawiał to, co go trzyma przy ziemi i nie pozwala spojrzeć w górę, w kierunku nieba. Zdobywcy i tych wielkich szczytów i tych mniejszych, pytani po co tam idą, po co tak ryzykują, po co się tak męczą, często odpowiadają, że droga na szczyt i samo zdobycie szczytu ich przemienia…

Świętujemy dzisiaj Przemienienie Pańskie. Jezus wraz z trzema apostołami udał się na wysoką górę – górę Tabor, aby tam się wobec nich przemienić. Ale tamta droga z Jezusem na szczyt i zdobycie go miało przemienić również tych trzech Jego uczniów. Mieli stamtąd wrócić inni: mądrzejsi, bardziej wierzący w Niego.... Czytaj więcej

Rozważanie niedzielne – 09.07.2017r.

Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25). Ten radosny okrzyk Pana Jezusa na początku dzisiejszej Ewangelii to nie tylko samoobjawienie się Jezusa łagodnego i pokornego sercem, ale to także wskazówka dla nas, ludzi dwudziestego pierwszego wieku. Jest to przypomnienie, że wbrew temu, co myślą i głoszą niektórzy politycy i ludzie interesu, drogą do prawdziwego sukcesu i szczęścia nie jest siła i przemoc, nie bezwzględność i nieuczciwość, ale uczciwość i prostolinijność. Pan Jezus nie stosował siły ani przemocy, choć posiadał moc Bożą; nie zabiegał o sławę i rozgłos, choć posiadał wielką moc słowa, które działało skutecznie i pewnie. Po ludzku patrząc, nie był człowiekiem sukcesu. Ale był dobry i bezinteresowny. Tym samym wskazał nam drogę, która być może nie prowadzi do triumfalnych osiągnięć, ale z pewnością do pokoju. Chrześcijanin winien być człowiekiem wprowadzającym pokój i pokojem tym promieniować na zewnątrz. Innych pociągać do Boga, do służby Jemu w bliźnich.

1. Wprowadzać pokój

Pokój jest nam dziś tak bardzo potrzebny. Nie tylko ten między narodami, ale przede wszystkim ten pokój wewnętrzny, każdego z nas ze sobą samym, przez życie zgodne z naszym chrześcijańskim sumieniem. Pokój w rodzinach, oparty na wzajemnym zrozumieniu i przebaczeniu. Pokój w naszym sąsiedztwie, w parafii, w pracy. Pokój i zrozumienie wszystkich... Czytaj więcej


strzałka do góry